Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Autor twierdzi, że na wypasionych komputerach, które mają czterordzeniowe procesory, kilkanaście gigabajtów pamięci RAM nie jest istotne czy system działa na nich wydajnie. Wychodzi z założenia, że skoro ma tyle RAMu to nie musi się tym przejmować. Widać punkt widzenia przeciętnego użytkownika Windows'a w domowym komputerze. Zapomniał albo nie wiedział, że z takich komputerów korzystają zasobożerne aplikacje, które przecież i tak działają na systemie i jeśli ten nie będzie działał w sposób oszczędny to nie wiele zrobimy na takim komputerze.
Rozwala mnie tekst:
Wadą Kubuntu jest jednak to, że w zależności od dystrybucji zajmuje na dysku nawet 10 GB.
Zależnie od dystrybucji? Przecież Kubuntu jest dystrybucją. Pan Miśkiewicz zdeczka się nie dowiedział co znaczy słowo dystrybucja. Po za tym w jaki sposób po wypakowaniu z płyty CD oprogramowania znalazłoby się 10 GB?! Skoro płyta ma 700 MB. A tak na poważnie Kubuntu tak jak Ubuntu po zainstalowaniu zajmuje nie całe 5 GB.
Kolejnym kłamstwem, a zaraz przeczeniem samemu sobie jest zdanie:
Szybki start Windows 7 zawdzięcza przede wszystkim doskonałemu systemowi zarządzania pamięcią podręczną. Ponadto od razu po zakończeniu bootowania ładuje on do pamięci operacyjnej najczęściej używane pliki, co pozwala na skrócenie czasu uruchamiania aplikacji.
Z tego co mi wiadomo szybki start Windows 7 jest zapewniony dzięki temu, że właśnie nie ładuje plików podczas startu systemu, przez co dłużej uruchamiają się aplikacje. Odwrotnie robi Mac OS X dzięki czemu ociężałe aplikacje jak Word potrafią się uruchomić w ciągu kilku sekund. Co do samego startu systemu i liczenia, kto szybciej: wszystko zależy od tego ile mamy zainstalowanych usług i programów na starcie. Może po czystej instalacji Windows 7 uruchamia się szybciej niż Kubuntu, ale zmierzmy ten czas po kilkumiesięcznym używaniu Windows'a i Kubuntu, a wtedy porozmawiamy.
Wg autora funkcja w Windows 7 o nazwie ReadyBoost służy do przetrzymywania wcześniej wczytanych plików, podczas startu systemu. Po raz kolejny nie potrafił skorzystać z Google. ReadyBoost służy przeniesienia pamięci wirtualnej na pojemny dysk USB, np. pendrive. Ale nie ma co się podniecać tą technologią, ponieważ przy wolnym jak na pamięć wirtualną transferze danych, nie podniesie nam to wydajności komputera. Wręcz może jeszcze spowolnić. A przypadkowe wyjęcie pendrive'a z USB, może się zakończyć zawiechem.
Co miał autor na myśli pisząc
niedostatecznie zoptymalizowana obsługa procesorów
to nie mam pojęcia. Biorąc pod uwagę bzdury które wypisywał wcześniej to raczej nie wiedział co do końca piszę, a że pismo ma być opiniotwórcze to poniosła go fantazja. W artykule wykonano testy kopiowania plików i podano ich czasy. Nigdy sam nie robiłem takich testów więc myślę sobie, że zweryfikuje je na swoim laptopie. Akurat mam Ubuntu i Windows 7. Najtrudniej się kopiuje duże ilości małych plików. Tak więc dokonałem próby kopiowania mojej kolekcji zdjęć w natywnych systemach plików obu systemów. Ilość plików 5822, ilość danych 4,3 GB. Ubuntu kopiował je 5 minut i 38 sekund (system plików ext3). Zdziwiłem się kiedy te same pliki kopiował Windows 7: zajęło mu to aż 8 minut i 25 sekund. Nie sądziłem, że może być tak źle. Wszystko odbywało się w tej samej partycji, w tych samych systemach plików, tzn. kopiowanie z ext3 na ext3 i kopiowanie z NTFS na NTFS. Wpływ na długość kopiowania może mieć ułożenie partycji na dysku (partycja z ext3 znajduje się gdzieś w środku dysku, a NTFS od środka do końca), oraz stopień defragmentacji dysku. Systemów plików linuksowych nie trzeba defragmentować, a systemu plików NTFS nie defragmentowałem przed operacją. Ale nie będę tego robił specjalnie dla testów i przed każdą czynnością wymagającą dużej pracy dysku. Po za tym mało kto defragmentuje dysk. Sama konieczność defragmentacji stawia Windows'a za Ubuntu.
Dalej podane są wyniki mierzenie ilości klatek na sekundę. Ale czym? Jakim programem, benchmark'iem? Żadnych dodatkowych danych autor nie podaje, więc można domniemywać że są tak samo wyssane z palca jak wyniki kopiowania plików. Co do wyników testu zajętości procesora wszystko zależy co było robione w trakcie. Przy dzisiejszych komputerach odtwarzania filmów nie da się odczuć podczas normalnej pracy. Zajętość jednego procesora, który zajmować się dekodowaniem podczas odtwarzania na Ubuntu wahała się w granicach 18-20%. Nie testowałem tego na Windows'ie bo nie mam zainstalowanych kodeków na nim, ale myślę że za bardzo nie odstawał od wyników Ubuntu. Następnie podane są wyniki testowania przeglądarki na teście SunSpider. Podjąłem wyzwanie. Ubuntu nie znacznie (2 sekundy) później wykonał test.
Co do zużywania prądu, nie miałem stosownego narzędzia aby móc zmierzyć pobór prądu. Mogę powiedzieć tylko tyle, że bateria w laptopie na Ubuntu wytrzymuje ok. 2h.


Wykorzystanie zawartości tej strony w celach komercyjnych bez zgody autora jest zabronione.
Jeśli wykorzystujesz zawartość tej strony w swoich artykułach, podaj jako źródło adres URI tej strony. Google+
Creative Commons License