Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

No może zacznę od plusów. Pierwsze co mnie miło zaskoczyło to zmiany poczynione w instalatorze systemu. Zaraz po konfigurowaniu partycji i punktów montowania system zaczyna się instalować, a użytkownik może odpowiadać na pytania dotyczące nazwy użytkownika, hasła i tym podobne rzeczy. To skraca czas instalacji. Ubuntu 10.04 bez aktualizacji w trakcie instalacji, z pendrive instalowało mi się 10 minut. Kolejną ważną i ciekawą zmianą w instalatorze to możliwość instalacji kodeków i flash'a jednym kliknięciem. Wystarczy zaznaczyć opcję w trakcie instalacji i jeśli mamy dostęp do internetu, instalator zaktualizuje i wyposaży system w podstawowe rzeczy do odtwarzania plików multimedialnych i animacji flash. Bardzo duży plus Laughing
Pytanie o automatyczną instalację potrzebnego oprogramowaniaKopiowanie plików w trakcie konfiguracji instalowanego systemu
Co do samego instalatora jeszcze. Aktualizowałem system na trzech komputerach i na każdym inaczej. Na laptopie robiłem nową instalację systemu, na komputerze w pracy zrobiłem aktualizację przez Internet, a w domu na stacjonarnym aktualizowałem z płyty alternate. Wszystkie przebiegły bez problemów. System w każdym przypadku wstał.
W laptopie posiadam kartę grafiki Intela. Kiedyś miałem z nią problem, szczególnie z aplikacjami OpenGL uruchomionymi gdy Compiz działał. Również w 9.10 były problemy z wydajnością. W 10.04 była już wyraźna zmiana wydajnościowa, ale w 10.10 to już spory krok do przodu w tym względzie. XMame wreszcie działa szybko na grafice IntelaWcześniej miałem taką sytuację że słaba wydajność sterowników Intela potrafiła przycinać program co było szczególnie irytujące grając np. w xmame. Co jakiś czas grafika zatrzymywała się na ułamek sekundy i dźwięk się przycinał. A przecież xmame nie jest specjalnie wymagającą aplikacją. W 10.10 wszystkie te dziwne problemy z wydajnością sterowników Intela minęły. System oraz aplikacje są bardziej responsywne. Szybciej odpowiadają na działania użytkownika. Wzrost wydajności widać również w aplikacjach OpenGL oraz samym Compiz'ie. Chociaż wg Compiz Benchmark nie ma zbytniego wzrostu ilości klatek na sekundę to jednak wszystko działa lepiej.
Kolejnym plusem o którym warto wspomnieć to coraz większa ilość ciekawych programów w repozytoriach. Część programów, która kiedyś była na nieoficjalnych repozytoriach, teraz trafiła do oficjalnych. Tak było kiedyś z Kadu czy Qnapi. Nowości możemy przeglądać w Ubuntu Software Center (na głównej stronie, zaraz po uruchomieniu programu) i Synaptic'u (przycisk Stan, później z listy na górze Nowe w repozytorium).
W 10.04 pojawił się nowy wygląd systemu o nazwie AmbianceNowy Ambiance. Zrezygnowano z brązu na rzecz czerni, jasnej szarości i czerwonego. Pozytywną zmianą z 10.04 do 10.10 była zmiana odcieni czerwonego użytego w Ambiance. Czerwony w 10.04 był trochę buraczany. Teraz ma ładny jasnoczerwony kolor. Ze względu na ikony, które pojawiły się w aplecie powiadamiania musiałem zrezygnować ze swojego motywu Amiga Ubuntunized. Przekonałem się do domyślnego motywu i używam go na co dzień.
A teraz przejdźmy do minusów. Tradycją jest wyrzucanie z repozytoriów dobrych programów, a zastępowanie ich słabymi. Np. Wallpaper-Tray to lekki aplet zmieniający tapety co jakiś czas, pobiera je z ustalonego katalogu. Zastąpiono go aplikacją o nazwie drapes, która jest napisana w mono i do tego tak nieudolnie, że potrafi mocno zamulić system i samemu się powiesić. Wallpaper-Tray można wyciągnąć z repo starszych wersji Ubuntu wchodząc na Launchpad. Kolejnym przykładem zepsutego nawet programu w repozytoriach to Gdesklets. Od dwóch wersji Ubuntu sterczy w repo zepsuta wersja. Wraz z kolejną wersją zaczyna czegoś nam brakować w repo, szczególnie jeśli się do tego przyzwyczailiśmy. Staram się radzić na to w ten sposób, że z repozytoriów wcześniejszych wersji wyciągam te programy i zapisuje na dysku do wykorzystania w przyszłości, zanim całkiem znikną.
Drobnym błędem, który pojawił się w tej wersji to brak możliwości włączenia trybu monitora w wifi. Ale to może dotyczyć tylko jednego sterownika, który posiadam iwl3945. W 10.04 bez problemu można było włączyć tryb monitora na interfejsie wlan0. W 10.10 muszę ściągać sterowniki z kernel.org, później patch'e, aplikować je, kompilować stery i zainstalować. I tak przy każdej zmianie wersji kernela.
Kolejnym drobnym błędem, który zauważyłem to utrata ustawień wirtualnych konsoli (CTRL+ALT+Fx). Co ustawie sobie czcionkę i mapę klawiatury na polską aby zamiast krzaków mieć polskie znaki, zresetuje i z powrotem mam domyślne ustawienia. Problem zgłoszony na Launchpada. Jeśli też zauważyliście ten błąd u siebie podpisujcie się pod tym bug'iem.


Wykorzystanie zawartości tej strony w celach komercyjnych bez zgody autora jest zabronione.
Jeśli wykorzystujesz zawartość tej strony w swoich artykułach, podaj jako źródło adres URI tej strony. Google+
Creative Commons License