Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Widzę, że będzie to już moją tradycją - pisanie długich recenzji - tak więc i tym razem nie inaczej. Jeśli wahasz się czy zainstalować nowy system od Canonical zapraszam do lektury. Mam nadzieje, że nie przynudzę, a ciekawie opowiem o nowych zmianach w Ubuntu 10.04.
Instalacja Ubuntu 10.04(Trochę opóźniona ta recenzja, ale nie miałem czasu aby siąść raz a dobrze i napisać wszystko na raz. Po za ty wolałem dogłębnie przetestować nowe Ubuntu).
W tej wersji zapowiadano wiele zmian, również dotyczących wyglądu. Po nieudanej (moim zdaniem) premierze Ubuntu 9.10 obawiałem się, że te zmiany będą zbyt rewolucyjne. Tym razem się miło zaskoczyłem.
Nowy pulpitZmiany są spore, ale co się dziwić to wydanie LTS. Dotyczą zarówno wyglądu, zawartości oprogramowania na płycie i repozytoriach oraz funkcjonalności. Mniej więcej w tej kolejności będę je omawiał. Zacznę od wyglądu, bo to pierwsze co się rzuca w oczy po uruchomieniu nowego Ubuntu. Po pierwsze kolorystyka. Koniec z odcieniami brązu i kremowej bieli. Teraz dominuje ciemny szary i fiolet. Górny i dolny panel oraz menu nabierają ciemnego koloru. Dla mnie osobiście kolorystycznie jest tak sobie z lekkim plusem, ponieważ lubię ciemne motywy. Nie podoba mi się natomiast odcień czerwonego, który pojawia się w pasku postępu. Jest ohydny i nie pasuje w ogóle do motywu. Kolor ten pojawia się również w zaznaczeniach i w suwakach.
Paski postępu w Ubuntu 10.04
Zmienia się również motyw na Ambiance. Wykorzystuje silnik Murrine oraz motyw Metacity o tej samej nazwie. Jeśli już jesteśmy przy Metacity nie sposób nie zauważyć jednej z kontrowersyjnych zmian w 10.04: zmiany pozycji gadżetów sterujących oknem, czyli zamykanie, minimalizacja i maksymalizacja. Nowe ustawienie gadżetów MetacityMi akurat to nie przeszkadza, sam używam swojego motywu, w którym przycisk zamykania okna mam po lewej stronie (jak w Amidze). Kwestia przyzwyczajenia. System domyślnie nie został wyposażony w łatwe narzędzie do zmiany ustawień gadżetów menedżera okien. Można je skonfigurować za pomocą GConf'a lub jeśli nie czujemy się na siłach do grzebania w takiej konfiguracji możemy użyć łatwego w obsłudze Ubuntu Tweak. Dla mnie ta zmiana była jedną z pozytywnych. Czemu gadżety okna mają się znajdować po prawej stronie okna? Bo ktoś z Redmond tak wymyślił? Jeśli komuś się nie podoba zawsze może przestawić je z powrotem lub po prostu jak chce.
A teraz jedna ze zmian, która nie przypadła mi do gustu. Co wydanie zazwyczaj coś wycinają, co jest mi potrzebne lub do czego się przyzwyczaiłem. Piszę teraz o małym przycisku w Nautilusie, który pozwalał przełączać między ścieżką dostępu z przyciskami, a pisaną ręcznie. Niby drobiazg, ale przydany gdy jesteśmy w katalogu domowym, a chcemy szybko wejść do katalogu ukrytego np. z ustawieniami. Dzięki autouzupełnianiu nazwy, szybko mogliśmy się w nim znaleźć. Sprawa jednak nie wygląda do końca tragicznie, całe szczęście działa jeszcze skrót klawiszowy pozwalający na włączanie ręcznego podania ścieżki dostępu (Ctrl+L).
Brak przycisku wprowadzania ścieżki dostępu
Jeszcze jedną zmianą, która mi się nie podoba i którą uważam bez sensu to usunięcie karty Interfejs z ustawień wyglądu. Można było w niej ustawić czy na toolbar'ach mają być wyświetlane ikony czy tylko sam tekst, a może to i to. Albo czy mają być wyświetlane ikony w menu podręcznym. Całe szczęście mamy takie narzędzia jak Ubuntu Tweak, które pozwala na włączenie tych opcji. Ale dla samego systemu to zdecydowany minus.
Brak karty Interface przy konfiguracji wyglądu
Rekonstrukcji podległ również applet powiadamiania, który podobno ma w przyszłości zastąpić tackę systemową. Ciekaw jestem tylko jak rozwiążą problem kompatybilności wstecznej. Ale to w przyszłości. W applecie tym są teraz trzy ikony. Wcześniej była tylko koperta, która informowała o nowych mejlach w skrzynce odbiorczej Evolution czy wiadomości w Empathy. Teraz do koperty dołącza ikonka z stanem baterii (w przypadku laptopów) oraz ikonka głośnika, która odpowiada za głośność i konfigurację karty dźwiękowej. Małym minusikiem jest że nie ma tooltip'ów czy małych "chmurek" które pokazywały się wcześniej po najechaniu myszą. Gdy ta znajdowała się wcześniej nad ikoną głośnika pokazywała poziom głośności, a gdy była nad baterią pokazywała ile jeszcze minut zostało do rozładowania. Teraz trzeba kliknąć w te ikonki, aby się o tym dowiedzieć. Podoba mi się, że wrócił poziomy suwak ustawiania głośności. Dobrym rozwiązaniem jest również możliwość szybkiego tworzenia nowych mejli nawet gdy nie jest uruchomiony Evolution. Po prostu klikamy ikonę koperty i później Utwórz nową wiadomość. Z poziomu tej ikonki mamy również szybki dostęp do Gwibber'a.
Nowy applet powiadamiania
Wracając jeszcze na chwilę do Nautilusa warto wspomnieć o ciekawym trybie. Opcja w menu Dodatkowy panel w menu Widok dzieli okno menedżera plików na dwa. Splitview - bardzo ciekawa opcja w NautilusieDzięki takiemu widokowi możemy z łatwością porównywać katalogi czy kopiować dane pomiędzy nimi. Do tego każdy może mieć własne karty co daje spore możliwości przy porządkowaniu plików. Panel możemy również wywołać skrótem klawiszowym F3.
Tyle samego pulpitu. Oprócz niego zmienił się również ekran ładowania systemu. Już nie ma Usplash'a ani Xsplash'a, który zagrzał krótko miejsce w Ubuntu. Teraz tą rolę przejął Plymouth. Jest on łatwiejszy w konfiguracji, aby zmienić motyw wystarczy go wgrać i zmienić dowiązanie. Dodatkowo łatwiej te motywy modyfikować i tworzyć nowe. Motywy Usplash'a były pisane w C++ i bez wiedzy programistycznej nie można było stworzyć nowego motywu. Problemy były również z jego zmianą na inny, ściągnięty np. z GnomeLook.
Tyle o wyglądzie. Przejdę teraz do zmian w oprogramowaniu.


Wykorzystanie zawartości tej strony w celach komercyjnych bez zgody autora jest zabronione.
Jeśli wykorzystujesz zawartość tej strony w swoich artykułach, podaj jako źródło adres URI tej strony. Google+
Creative Commons License