Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Bardzo chciałbym mieć swoje własne muzeum komputerów. Uwielbiam stary sprzęt, ale aby spełnić to marzenie, potrzebowałbym dużo wolnego miejsca i sporo kasy ponieważ taki stary sprzęt wśród miłośników kosztuje. Tak więc pozostają rozwiązania software'owe czyli emulatory.
Oczywiście to rozwiązanie nie daje poczuć prawdziwego sprzętu pod palcami. Brak już tej magii. Owszem można pograć czy uruchomić program na emulatorze, ale to już nie to samo. Nie ma oryginalnych nośników, a nawet jeśli takowe posiadamy to i tak nie możemy z nich skorzystać, ponieważ standardowy, współczesny pecet nie obsłuży magnetofonu z kasetami, czy dyskietek 5,25''.
Nie będę się tutaj tłumaczył dlaczego lubię stary sprzęt. Podoba mi się ta różnorodność, która kiedyś panowała. Dziś rynek jest zupełnie zdominowany przez pecety. Alternatywna platforma - Mac - w tym kraju raczej słabo przędzie.
Ale jaki jest sens uruchamiania starych gier czy programów skoro mamy nowe, lepsze? Ktoś mógłby zadać i na pewno zada to pytanie. Owszem mamy teraz sporo mocniejsze komputery. Ba, nawet nasze komórki posiadają więcej pamięci i mają mocniejsze procesory niż kiedyś komputery domowe. Większe możliwości dają nowe rozwiązania techniczne, dzięki czemu czynności które wykonywaliśmy do tej pory robią się szybciej lub często również automatycznie co oczywiście przekłada się na wygodę.
O grach napiszę za chwilę. Co takiego może być przydatnego w starych programach? Owszem nikt specjalnie nie będzie się katował w codziennej pracy, używając programu sprzed kilkunastu/kilkudziesięciu lat. Ale bywają programy, które zapadły mi w pamięć i często szukam odpowiedników wśród współczesnych programów. Tak jest z edytorem ASCII na Amigę EdWordPro. Edytor oprócz zaawansowanego edytowania plików tekstowych miał możliwość edycji również plików binarnych. Dzięki szukaniu heksadecymalnemu bez problemu można było edytować save'y czy zabezpieczenia w programach. Ten program posiada nawet wbudowany kalkulator, aby nie sięgać do narzędzi zewnętrznych. Często brakuje mi pojedynczych opcji w teraźniejszych edytorach lub często do jednej czynności muszę używać kilku programów. Raz zdarzyła mi się sytuacja, że musiałem walczyć z zawieszającym się Word'em. Podczas edycji dokumentu zawiesił się. Co prawda nie mi, bo ja nie używam tego programu, ale pewna osoba przyszła prosić mnie o pomoc. Znalazłem kopię zapasową pliku edytowanego, ale nie mogłem zmusić Worda do otworzenia tego pliku. Dla tej osoby był to ważny tekst ponieważ go pisała już dłuższy czas. Wrzuciłem plik do EdWordPro. Okazało się, że tekst był w tym pliku, ale trzeba było go stamtąd wydostać. Skopiowałem tekst do nowego pliku, oczywiście straciłem formatowanie dokumentu pierwotnego wraz z polskimi znaczkami. Ale to akurat nie był problem: polskie znaczki za pomocą funkcji znajdź i zamień podmieniłem na właściwe literki w kodowaniu AmigaPL. Usunąłem jeszcze pozostałe binarne znaki i zapisałem do pliku tekstowego. Pozostało jeszcze tylko skonwertować kodowanie znaków na odpowiednie dla Windows'a. Dzięki czemu osoba z word'owskim problemem była zadowolona, że nie straciła swojej pracy, a odtworzenie formatowania w pliku nie był dla niej tak wielkim problemem, jak pisanie dokumentu od nowa. Oczywiście do uruchomienia EdWordPro użyłem emulatora, ponieważ akurat pod ręką nie miałem Amigi.
A co do gier. Kiedyś w grze się liczył pomysł. Owszem oprawa graficzna i dźwiękowa też była ważna, ale nie najważniejsza. Jeśli w grze jest brak pomysłu, żeby nie wiem jaka realistyczna grafika była to i tak jej to nie pomoże. A to często spotyka również dzisiejsze gry. Kiedyś programista musiał nadrabiać pomysłem, klimatem, a nie kartą graficzną. Dzięki czemu gry miały to coś, dzięki czemu spędzało się masę czasu na graniu. Choć teraz patrząc z perspektywy dzisiejszego młodego gracza, może on w ogóle nie zrozumieć tego fenomenu. Ja osobiście wracam do starych gier dzięki klimatowi tych gier właśnie. Wiele z nich to prawdziwe perełki, a każde następne części danej gry były tylko niedoróbkami. Przykład Dune 2000, kolejne części UFO, itd.
Ale stare kompy to nie tylko gry i oprogramowanie, to też demoscena. Dziś napisać demko na Windows to żaden problem patrząc od strony programisty. Mamy do dyspozycji API systemu, DirectX'y i inne bajery, przez co mamy mały program, a efekt ogromny. Kiedyś programista musiał pisać w assemblerze, aby osiągnąć pełną wydajność komputera. To wymagało od niego wiedzy na temat sprzętu na którym pisał program. Nie miał żadnego API, wszystkie efekty graficzne musiał napisać sam. Przy czym demo można było oglądać bez ładowania żadnego systemu operacyjnego. Program działał bezpośrednio na sprzęcie. A jeszcze do tego dochodziły ograniczenia sprzętu, wiele można było osiągnąć dzięki trikom. Czasem ograniczenia wprowadzano specjalnie, aby podnieść poprzeczkę. Np. wygenerowany program ma mieć 4 kilobajty i ani bajta więcej.
Tyle faktów, teraz przejdźmy do emulatorów, które mamy w Linuksie. Kolejne podstrony będą opisywały emulatory podzielone względem tego co mają emulować.
W artykule będą pojawiać się linki apturl, które mają pomóc w instalacji emulatorów. Aby się dowiedzieć jak skonfigurować przeglądarki do obsługi apturl zajrzyjcie na tą stronę.


Wykorzystanie zawartości tej strony w celach komercyjnych bez zgody autora jest zabronione.
Jeśli wykorzystujesz zawartość tej strony w swoich artykułach, podaj jako źródło adres URI tej strony. Google+
Creative Commons License