Drukuj
Nadrzędna kategoria: Ubuntu
Kategoria: Recenzje
Odsłony: 15628
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Jak dla mnie nowe Ubuntu to porażka. Coraz bardziej się przekonuję, że lepiej by było zwolnić z wypuszczaniem nowych wersji jednego z moich ulubionych systemów operacyjnych. Plusy i minusy tej wersji dalej.
Zapowiadane rewolucyjne zmiany, nie były tak rewolucyjne co utrudniające życie. Canonical swój produkt próbuje lansować jako Windows'a wśród Linuksów. Owszem jest prosty jak na Linuksa, ale z tą prostotą zaczyna przeginać w drugą stronę. Coraz mniej mamy możliwość ingerencji w system, a coraz częściej musimy się godzić z tym, żeby wprowadzić zmiany będzie my musieli poświęcić więcej czasu na to, niż w poprzednich częściach.Pulpit nowego Ubuntu 9.10
Moim subiektywnym spojrzeniem Ubuntu 8.10 był najlepszą wersją wyprodukowaną przez Canonical. Po instalacji po prostu działała i nie było najmniejszych problemów. W 9.04 zaczęły się schody dla posiadaczy kart graficznych Intel'a. W 9.10 lista minusów znacznie urosła.
Tak więc od nich zacznę. Pierwsze co nam przyjdzie zobaczyć po instalacji systemu to GRUB2. W pierwszej wersji GRUB'a mieliśmy jeden plik konfiguracyjny. Gdy nam się coś w nim nie podobało, np. kolejność systemów w menu wyboru, to łatwo to można było zmienić. Gdy chcieliśmy ukryć niektóre kernel'e, wystarczyło je zakomentować. W tej wersji GRUB'a co prawda nie musimy wprowadzać za każdym razem naszych modyfikacji, gdy instalujemy nowe jądro (ustawienia są trzymane w oddzielnym pliku), ale logiczność tychże opcji i konfiguracji pozostawia wiele do życzenia. O ile konfiga w menu.lst można było obczaić bez problemu, to w /etc/default/grub to już bez pomocy się nie obejdzie. Do tego dochodzą pliki w /etc/grub.d/. Mi dzięki wytrwałości udało się zostać przy GRUB'ie 2, ale miałem już chęć wywalić go i zainstalować wcześniejszą wersję.
Drugim rzucającym się w trakcie startu systemu minusem jest usplash. Minimalistyczny jak u Visty, ale nie to jest problemem. Gdzie się podział praktyczny pasek postępu? To była jedna z opcji, która mi się właśnie podobała w Ubuntu i odróżniała od Windows'a. Mam nadzieje, że da się to zmienić, bo na razie ustawiłem tryb tekstowy podczas ładowania systemu.
Idąc dalej mamy GDM. No ładnie to wygląda animowane przejścia pomiędzy wpisywaniem loginu i hasła. Ale w systemie nie można niczego zmienić. Nie można wybrać innego motywu GDM, nie można ustawić opcji serwera X'ów, aby móc się wbijać przez sieć na GDM. Generalnie kolejna porażka. Porównajcie sobie opcje do konfiguracji z 9.04, a 9.10.
Konfiguracja GDM w 9.04
Konfiguracja GDM w 9.04

Konfiguracja GDM w 9.10
Konfiguracja GDM w 9.10
Jak widać, różnica jest. Takich sytuacji można więcej znaleźć w systemie.
Gdy już dotrzemy zobaczymy zmiany wizualne, czyli nowy motyw Human, ikonki. Szczególnie widać te nowe w obszarze powiadamiania przypominające te z Mac'aNowe ikonki. Mam wrażenie, że Canonical zamiast skupiać się na funkcjonalności systemu, za dużą uwagę przypisują graficznym udoskonaleniom. W 9.04 zachwycali się nowymi powiadomieniami, a grafika pod Intel'ami leżała. W 9.10 skupili się na wyglądzie usplash'a i xsplash'a, a nie prędkości startu systemu. A propos powiadomień. Zmieniło się trochę bezsensownie ich położenie. O ile wcześniej w 9.04 ich położenie było ok, to teraz jest ono nie trafione. W menu System/Preferencje można znaleźć konfiguratora tych dymków, ale on nie działa. Zmiana gdzie ma się pojawiać (w którym rogu) dymek w ogóle nie odnosi skutku. Gdy nowy dymek się pokazuje, cały czas jest w tym samym miejscu.
Jak już pisałem wcześniej, Canonical idzie ścieżką wytyczoną przez Microsoft. Dają użytkownikom produkt, użytkownicy mają go używać tak jak zalecił producent i nie możemy nic w nim zmienić. Oczywiście możliwości konfiguracyjne Ubuntu i tak są zdecydowanie większe niż Windows'a, ale zaczynam obserwować odcinanie kontroli od bebechów systemu początkującym użytkownikom. Zmiana GDM na przykład będzie już wymagała więcej pracy niż było to we wcześniejszych częściach Ubuntu. Ciekaw jestem czym znów nas uraczy Canonical w następnej części.
Kolejnym minusem był problem z modemem Huawei, pomimo że celem postawionym sobie przy produkcji tej wersji Ubuntu miała być mobilność i wsparcie do 3G. Problem rozwiązałem instalując jeden dodatkowy pakiet i załatany kernel (oczywiście nieoficjalny). Mój modem działał przedtem bez problemu we dwóch wcześniejszych wersjach Ubuntu.
Szczególnie denerwujące bywają sporadyczne i nie wiadomo od czego zależące błędy w działaniu X'ów. Czegoś takiego jeszcze wcześniej nie miałem. Czasami zdarza się, że po zalogowaniu się do systemu, zamiast pulpitu mam biały ekran i kursor myszy. To wszystko.
Kolejny minus to domyślne ustawienie miksera jako PulseAudio. Jakby stara dobra Alsa nie wystarczała. Dźwięk czasem się tnie, trzeszczy, ucina. Szczególnie na Skype. Durne pytaniaI znów wróciły te durne pytania o wyłączenie, wylogowanie czy ponowne uruchomienie komputera. O ile wcześniej dało się to wyłączyć, teraz opcji wyłączenia nie znalazłem.
Na razie więcej minusów nie zaobserwowałem. Przejdźmy do następnej strony, gdzie opisałem plusy. Jest ich znacznie mniej.


Teraz pora na plusy. Jeśli nie instalowałeś jeszcze 9.10 to nie szykuj się że będzie ich dużo. Pierwszą na pewno ważną zaletą jest jeszcze większa baza obsługiwanego sprzętu. Teraz Ubuntu obsługuje czytniki linii papilarnych. U mnie wykrył czytnik kard microSD w modemie. Wcześniej go nie widział, ale w sumie nie był mi potrzebny, bo system widział czytnik wbudowany w laptopa.
Nowy aplet dźwiękuBardzo podoba mi się zaprojektowanie applet'u do dźwięku. Logicznie jest poukładane, podzielone na wejście, wyjście dźwięku, sprzęt. Można manipulować głośnością dźwięku poszczególnych aplikacji z jednego miejsca. Jedyne czego mi brakuje z wcześniejszego applet'u to, że wcześniej było więcej suwaków do podkręcenia poszczególnych kanałów. Znów pionowy pasek regulacji głośności. Ten poziomy z 9.04 był ładniejszy, bardziej oryginalny.
Poprawiono nieco wydajność na kartach graficznych Intel'a. Co prawda nie osiągam teraz 150 klatek na sekundę w Compiz Benchmark, ale nie odczuwam również specjalnie opóźnień.
Dla niektórych brak Pidgin'a było minusem. Nowy komunikator Empathy praktycznie niczym się nie różni. Po za tym i tak używam Kadu więc, ani mnie to ziębi, ani grzeje. Po za tym ani Empathy, ani Pidgin nie potrafiły zaimportować kontaktów z serwera.
Podsumowując krótko: Canonical za bardzo skupia się na pierdołach w stylu Centrum Oprogramowanie niż na użyteczności. Jeszcze się tym szczyci jakby nie wiem jakie to było osiągnięcie. Nie podoba mi się droga obrana przez Canonical. Nowe Ubuntu to najwyraźniej jakaś niezbyt udana wersja beta, która potrzebuje jeszcze trochę czasu zanim będzie upubliczniona. Jeśli ktoś się mnie pyta czy zainstalować najnowszą wersję Ubuntu, radzę wstrzymać się do opublikowania nowego kernel'a w tej dystrybucji. Szczególnie jeśli posiada się modem firmy Huawei. Ocena 2+/6.
Spodobało Ci się? Udostępnij, przypnij, podziel się z innymi:

Simple Disqus Comments