Drukuj
Nadrzędna kategoria: Ubuntu
Kategoria: Recenzje
Odsłony: 13686
Dlaczego Kubuntu - 5.0 out of 5 based on 1 vote

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Ostatnie poczynania Canonical sprawiły że musiałem zrezygnować z Unity, z tego względu że przestało być dla mnie środowiskiem wydajnym do pracy. Za namową znajomego przeszedłem na KDE, to było moje drugie podejście do tematu, tym razem skuteczne. Unity porzuciłem ze względu na stabilność.
Unity samo w sobie nie jest złe. Z wersji na wersję Ubuntu nabiera kształtu i pomysłu na oryginalne rozwiązanie desktopowe, ale moment jego wprowadzenia jako domyślne i jedyne środowisko jest zdecydowanie za wczesny. Po pierwsze stabilność tego rozwiązania. Na początku oparte tylko o wtyczkę do Compiz'a, który z wersji na wersję Ubuntu stawał się coraz mniej stabilny i coraz bardziej obciążał komputer. Później dochodzi Gnome 3, stabilność wzrasta, ale do pełni szczęścia jeszcze dużo brakuje. W Ubuntu 11.10 Unity można nazwać wersją beta. Środowisko potrafiło się zawiesić zostawiając nas tylko z tapetą kilkakrotnie w ciągu godziny. To był najważniejszy powód dlaczego chciałem uciec od tego. Tym bardziej, że w Ubuntu już nie było do czego uciekać, bo nie było Gnome 2. Gdy zdążyłem się zadomowić w Logo KDEKDE odkryłem forka starego dobrego Gnome 2 czyli Mate, ale już było za późno aby się przesiadać. KDE mnie pochłonęło całkowicie. Podsumowując Unity to dobry pomysł, ale złe wykonanie.
Kolejna sprawa która bardzo mnie irytuje w Gnome 3 czy Unity to wszędobylski minimalizm. Ograniczona konfiguracja, jak najmniej pasków narzędzi, przycisków, paneli i tak dalej. Jeszcze w Unity nie wygląda to tak źle jak w Gnome Shell gdzie na belce okna jest tylko jeden przycisk: do zamykania. A gdzie minimalizacja i maksymalizacja??? Nautilus został pozbawiony możliwości konfiguracji przycisków, pasków narzędzi, ma tylko taki wygląd jak zaprojektował go programista. Żadnej możliwości konfiguracji programu pod siebie, aby ułatwić sobie życie. Absolutne minimum, nie wspomnę o tym że po mojemu to wygląda brzydko.
Ta ubogość w możliwości konfiguracyjne dotknęła również cały system. Nie można już w łatwy sposób zmienić czcionki w systemie, włączyć ikonki na przyciskach czy zmienić ikony w ogóle. Konfigurować można przez narzędzia typu d-conf czy g-conf, które przypominają rejestr z Windows'a. Możliwości konfiguracyjne jeszcze mniejsze niż w systemie z Redmond. A nie po to uciekałem do Windows'a aby teraz wracać do czegoś takiego.
To co w Gnome 2 podnosiło jego użyteczność i funkcjonalność to aplety, małe wyspecjalizowane aplikacje umieszczone na panelach, zawsze pod ręką. W Unity możemy o tym zapomnieć. Praktycznie ich brak, nie ma takiego wyboru jak w starym dobrym Gnomie. To był kolejny powód który rzucił mnie w kierunku KDE. Funkcjonalność przede wszystkim.
Kolejną rzeczą do której mam mieszane uczucia to globalne menu w Unity, które wcześniej średnio sobie radziło z aplikacja mi QT, menu po prostu się nie pojawiało. Osobiście po używaniu dłuższy czas takiego menu stwierdziłem, że to krok w tył, jeśli chodzi o prostotę używania. Gdy mamy spory monitor i okno jest na dole ekranu, to żeby wybrać menu muszę przejechać myszą przez cały ekran aby wybrać opcję. Na przykład: używam kalkulatora, który jest na dole monitora, ponieważ wyliczam coś z przeglądarki i nie chce aby mi go coś zasłaniało.I teraz jak chce zmienić tryb pracy kalkulatora muszę jechać na górny panel, pojawia się menu i wybieram co trzeba. Dla mnie przyzwyczajonego do menu pod ręką, zaraz pod belką okna to utrudnianie sobie życia. A zyskujemy zaledwie kilkadziesiąt pikseli w przestrzeni roboczej.

Dlaczego wybrałem Kubuntu? Dokładnie to wybrałem KDE, to tak naprawdę nie ma żadnej różnicy między Kubuntu a Ubuntu. Te same repozytoria, tylko inne środowisko graficzne jest preinstalowane. To co mnie przekonało do KDE to megakonfigurowalnośćMenu konfiguracyjne w KDE. To czego nie ma w Gnome3, Unity czy nawet w Gnome 2. Możemy konfigurować wszystko, od wyglądu pasków narzędzi, skrótów klawiszowych w dowolnym programie KDE, po niezliczone funkcje systemu. Jeśli nie chce nam się tego robić zawsze możemy zostawić opcje domyślne i też będzie dobrze, ale fajnie jest mieć wybór. To czy z niego skorzystamy to inna sprawa, a nie mieć tylko narzuconą wizję systemu.
Przykład? Nie podoba mi się zimna stylistyka KDE, niebieskie i szare kolory. Podoba mi się za to ciepła i pomarańczowa kolorystyka Ubuntu. Żaden problem dostosować wygląd KDE do wyglądu Unity. W drugą stronę nie da rady tak zrobić. Jeśli się uprzemy możemy zmienić KDE tak aby wyglądał jak stary Gnome bądź jakikolwiek Windows.
Wygląd to nie wszystko co możemy konfigurować w systemie. Samo zachowanie się systemu też może być przez nas kontrolowane. Np. możemy wyznaczać dokładne miejsce gdzie okna danego programu mają się wyświetlać. Wszelkie skróty klawiszowe jakie są w systemie mogą być przez nas zmienione, możemy również dodać swoje. Krunner - systemowy program do szybkiego uruchamiania programów może służyć jako interfejs do wprowadzania wyszukiwań w różnych serwisach internetowych.
Mój pulpit Kubuntu
Wracając jeszcze na chwilę do wyglądu systemu dzięki KDE dostajemy system operacyjny z nowoczesnym wyglądem obsługującym przezroczystość paneli i okien, bez większego obciążenia systemu. Za efekty specjalne odpowiedzialny jest kwin, choć może być zmieniony na Compiz'a, choć osobiście odradzam. Kwin jest lżejszy.
Kolejnym dużym plusem KDE nad Gnome to jest konfiguracja wszystkiego w jednym programie (zrzut ekranu wyżej). Gnome-control-center nie może się równać z KDE Systemsettings. Jeśli lubimy eksperymentować z wyglądem systemu Systemsettings znacznie ułatwia sprawę. Nie musimy uruchamiać przeglądarki, szukać motywów, czcionek czy ikonek. Ustawienia systemowe umożliwiają instalację dodatków prosto z sieci z OpenDesktop.org. To samo tyczy się dodatków do systemu, tzw. elementów interfejsu. Te elementy to widżety, które możemy umieszczać na panelach i pulpicie. Mogą to być małe okienka wyświetlające mobilną stronę Facebook'a, wyświetlanie pogody, monitorowanie skrzynek pocztowych, kanałów RSS, zasobów komputera, tłumacz, kalendarz i wiele, wiele innych.

K Desktop Environment nie jest pozbawiony wad. Panuje opinia że jest zasobożerny. Tu bym podyskutował, bo to zależy do czego go porównujemy, jeśli do Gnome 2 to tak, jest łakomy na pamięć. Jeśli do Gnome 3 czy Unity, różnice zanikają. Owszem można odchudzić KDE, powyłączać wszystkie usługi, efekty specjalne. W mojej konfiguracji po uruchomieniu systemu jest już zajęte około 600 MB pamięci RAM. Niczego nie wyłączałem, dorzuciłem jeszcze kilka programów na start systemu i działa to całkiem sprawnie, szczególnie w wersji KDE 4.8, która w standardzie jest w Kubuntu 12.04.
Dosyć problematyczna może być konfiguracja systemu z dwoma monitorami. Pomimo że system rozpoznaje obydwa urządzenia nie udało mi się zmusić KDE do zapamiętania konfiguracji którą ustawiłem. Po restarcie wszystko wracało do ustawień domyślnych czyli wyświetlania takiego samego obrazu na obu monitorach. Nie obeszło się bez edycji pliku xorg.conf, którym ustawiłem na sztywno pulpit rozszerzony na dwa monitory.
Kolejnym problemem może być systemowy program do indeksowania plików Nepomuk, który ma wspomagać pulpit semantyczny. Chodzi o rozpoznawanie zawartości plików, katalogowanie ich, ocenianie i wyszukiwanie. Brzmi ładnie, gorzej z wykonaniem. Na laptopie Nepomuk zżera dużo czasu I/O, pomimo że jest ustawiony tak aby zawsze stał ostatni w kolejce dostępu do dysku. Ale na komputerze stacjonarnym o lepszych parametrach niż laptop, jego działanie jest już niewyczuwalne. Kolejną jego wadą jest to że potrafi zwracać nieodpowiednie wyniki wyszukiwania. Szczególnie zauważalne gdy chcemy znaleźć plik po nazwie pliku. To co nam zwróci Nepomuk wcale nie musi być tego szukaliśmy. Mi często się zdarzało że szukając określonego pliku zwracał masę innych plików w żaden sposób nie związanych z tym czego szukałem. Ale całkiem dobrze indeksuje mp3ki po zawartości tagów. Jeśli się komuś nie sprawdzi można to całkiem wyłączyć i korzystać z normalnego wyszukiwania plików.
W wersji Kubuntu 11.10 miałem również problem z wyłączeniem głośników po podłączeniu słuchawek do panelu przedniego laptopa. Całe szczęście problem się rozwiązał w 12.04.

Na duży plus zasługuje system dźwięku PulseAudio, który z wersji na wersję staje się coraz lepszy. W odróżnieniu do Kubuntu 11.10 PA można wyłączyć i włączyć jeszcze raz i dźwięk będzie działał poprawnie. We wcześniejszej wersji miałem następujący problem: czasem korzystałem z systemu dźwięku Jackd, obecność PA w tym samym czasie źle wpływała na Jackd, tak więc wyłączałem PA. SoundmenuPo skończeniu pracy z Jackd, musiałem restartować X'y ponieważ PA nie chciał współpracować z KDE, tzn. daemon PA działał w tle, ale KDE go nie widziało. Teraz w wersji 12.04 nie ma tego problemu. Jedyne co trzeba zrobić po takiej operacji to zrestartować mikser KDE - kmix.
Zniknęły również problemy z wydajnością serwera Jackd. We wcześniejszej wersji Kubuntu bez grzebania w /etc/modprobe.b/ALSA-base.org. Teraz działa realtime bez problemu nawet na kernelu generic. Choć opóźnienie 64 milisekundy na HDA Intel nie jest szczytem marzeń, ale nie przeszkadza. Miło zaskoczył mnie fakt wydajnego działa wirtualnych instrumentów VSTi na Wine 1.5 pomimo że ten nie ma już sterów do Jackd.
Wspomniany przeze mnie wcześniej KDE 4.8 w Kubuntu 12.04 w stosunku do 4.7.x z 11.10 to skok jakościowy i wydajnościowy. Pojawiły się również drobne zmiany wizualne. Teraz Dolphin prezentuje fajne animacje podczas operacji na plikach. Cały system działa stabilniej.
W końcu pojawił się klient Ubuntu One w wersji QT. Choć to dla mnie nie był problem bo używałem wersji GTK, która normalnie się uruchamiała w KDE. Dzięki temu teraz możemy bez problemu dodać katalog do listy synchronizowanej. Wcześniej potrzeba było uruchamiać Nautilus'a (menedżera plików z Gnome) i z menu podręcznego wybierać synchronizację.
Muon to odpowiednik Synaptic'a w KDEMuon - menedżer pakietów. Choć wolę używać tego drugiego z przyzwyczajenia i funkcjonalności. Menedżer aktualizacji Muon'a zyskał teraz ciekawą funkcjonalność. Pokazuje aktualizacje dzieląc je na repozytoria. Dzięki czemu łatwo można zauważyć skąd pochodzą aktualizacje.
To co na pewno rzuci się w oczy to wyskakujący wykrzyknik w tacce systemowej oznaczający że jakiś program się zawiesił. Gdy klikniemy w ikonkę otworzy się okno z pytaniem o wysłanie raportu do programistów, aby ci mogli rozwiązać problem. Aplikacja zgłaszająca zbiera dane na temat naszego systemu i dołącza te informacje do zgłoszenia. Potem jesteśmy przenoszeni na stronę na której dokładnie opisujemy co się stało. Zachęcam do zgłaszania błędów bo to czyni naszą dystrybucję jeszcze lepszą, a nie ma oprogramowania które nie zawierałoby błędów.

Kubuntu 12.04 nie niesie ze sobą jakiś rewolucyjnych zmian, tak samo jak Ubuntu. Postawiono raczej na poprawienie błędów i poprawienie wydajności, co czuć gołym okiem. System działa stabilniej oraz stał się nieco lżejszy i responsywny. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o wydania LTS Canonical potrafi się postarać. A jeśli już wspomniałem o Canonical ta wersja była ostatnią finansowaną przez firmę Mark'a Shutterworth'a. Co nie znaczy że KDE zniknie z repo, po prostu teraz kto inny będzie płacił programistom. Teraz projektem będzie się opiekować Blue Systems. Dzięki temu rozwój Kubuntu nie zostanie spowolniony.
Co do samego Ubuntu, zainstaluje sobie też Unity i od czasu do czasu będę się przełączał na to środowisko graficzne aby je potestować i sprawdzić co się zmieniło w stosunku od poprzedniej wersji. Jeśli znajdę coś godnego uwagi na pewno to opisze w oddzielnym artykule.
Spodobało Ci się? Udostępnij, przypnij, podziel się z innymi:

Simple Disqus Comments