Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

W prasie komputerowej mainstreamowej zachwycają się nowym Windowsem 8. Początkowo nie interesował mnie ten temat, ot kolejny Windows. Ale z czasem ciekawość wzięła górę i postanowiłem okiem użytkownika Kubuntu przetestować najnowszy produkt M$.
Chęć przetestowania pojawiła się u mnie po przeczytaniu dobrego artykułu z ubuntu.pl zatytułowanego Windows 8 szansą dla Ubuntu, polecam się z nim zapoznać. Drugim sygnałem do przetestowania systemu była krytyka szefa firmy Valve, odpowiedzialnej na sklep internetowy z grami Steam. Czy naprawdę jest tak źle jak opisują? Poprzednia wersja systemu była relatywnie patrząc najlepszą wersją Windows'a, choć w porównaniu z Ubuntu i tak wypada blado. Pobrałem Windows 8 z oficjalnej strony i spróbuję odpowiedzieć na powyższe pytanie.
Instalacja systemu przebiegła szybko (ok. 10 minut), pewnie dlatego że instalowałem na maszynie wirtualnej korzystając z pliku iso. Jeśli jest możliwość instalacji Windows 8 na pendrivie i z niego instalować to pewnie nie wiele dłużej to zajmie. Instalator wygląda jak ten z Windows 7. Po instalacji jest jeden restart i system wstaje już gotowy. W końcu zrobiono to co w Ubuntu jest od dawna. Poprzednie wersje podczas normalnego procesu instalacji kilkukrotnie wymagały restartu zanim system był już w pełni używalny.
Podczas instalacji mogłem wybrać mapę klawiatury, ale nie mogłem wybrać języka polskiego. Później musiałem podać kod licencyjny, który dostałem ze strony M$. Następnym pytaniem instalatora było czy podnosimy wersję systemu na dysku/szybka domyślna instalacja lub zaawansowana instalacja. Wziąłem oczywiście zaawansowaną, aby sprawdzić dokąd ta droga prowadzi. A prowadzi do partycjonowania dysku, stworzyłem partycję a instalator sam stworzył małą partycję 350 MB, w której trzyma pliki systemowe potrzebne do rozruchu systemu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa systemu to dobre posunięcie, było już tak w Windows 7. Z poziomu samego systemu nie mamy dostępu do tej partycji. Po partycjonowaniu następuje instalacja. Można pójść zrobić sobie herbaty Wink
Start instalacjiPartycjonowanie dyskuProces instalacji Windows 8
Po zainstalowaniu systemu i restarcie zostajemy zaatakowani gradem pytań konfiguracyjnych. Pierwsze pytanie dotyczyło koloru tła, które będzie towarzyszyło nam w Modern UI. Wybór jest ograniczony tylko do tego co daje M$. Własnych kodów kolorów nie da się wprowadzić (przy najmniej nie na tym etapie). Dalej pytanie o nazwę maszyny i pytanie o ustawienia szybkie czy własne. Oczywiście wybieram własne. I kolejne pytania o: automatyczne aktualizacje, wyszukiwanie sterowników, pobieranie aplikacji do obsługi urządzeń, ustawienia ochrony przed szkodliwymi stronami internetowymi czy aplikacjami, raportowanie podejrzanego kontentu, wyszukiwanie rozwiązań problemów, udostępnianie informacji o użytkowniku aplikacjom. No i na sam koniec system pyta się o nazwę użytkownika i hasło, oraz podpowiedź do hasła.
Pytania na początekKolejne pytania


Jeśli ktoś wcześniej nie widział jak może wyglądać system operacyjny Windows 8 może się trochę zdziwić po zalogowaniu się do systemu. Wygląd jest taki jak w komórce z Windows Phone. Na ekranie widzimy różnokolorowe prostokąty, część z nich służy za skrót do programu, część za widżety podające różne informacje. Po 5 minutach miałem wrażenie, że siedzę na jakimś tablecie, a nie na desktopie. Gdy chciałem wyłączyć maszynę nie widziałem jak to zrobić. (Nie)sławny ModernUIPo chwili domyśliłem się, że trzeba najpierw się wylogować, przejść przez ekran powitalny z godziną i na ekranie logowania wybrać opcję zamknięcia systemu. W Windows 7 wystarczy 3 kliknięcia, w Kubuntu 2 kliknięcia, a w Windows 8 aż 5 do tak prostej czynności jak zamknięcie systemu. Super posunięcie ze strony M$ aby zirytować użytkownika. Po kilku uruchomieniach tego systemu zobaczyłem, że jest jeszcze inna możliwość zamknięcia: przy prawej krawędzi pojawia się pasek z wyborem 5 ikonek, wybieramy Settings, potem Power i możemy wyłączyć lub zrestartować. Jakby nie przypadek nie wpadłbym na to aby zamykania systemu szukać w ustawieniach Smile Brawo.
Kolejnym sposobem na zniechęcenie użytkownika jest brak jakichkolwiek podpowiedzi ze strony systemu jak go używać. Chodzi mi głównie o skróty klawiszowe, które w Modern UI stały się ważne, ponieważ bez nich ciężko używać tego systemu. A przydałoby się jakoś skonfigurować sieć. Aby wyświetlić wszystkie zainstalowane programy trzeba wcisnąć Ctrl+Tab. Ja doszedłem do tego metodą prób i błędów. Programy wyświetlają się w Modern UI w postaci ikonek z etykietami. Sama prezentacja zainstalowanych programów jest czytelna, ładnie posortowana. Ale skoro używam pierwszy raz tego systemu przydałaby się jakaś podpowiedź.
Programy uruchamiają się w dwóch trybach: albo w Modern UI, albo na zwykłym pulpicie. Przykładem tego pierwszego rozwiązania jest aplikacja kalendarza, która uruchamia się na pełnym ekranie. Część ustawień użytkownika znalazła się w ModernUIPozostałe aplikacje np. Notatnik uruchamia się na zwykłym pulpicie. Modern UI to nic innego jak program do uruchamiania innych programów, funkcjonalnie zastąpił przycisk menu Start. Nawet jak naciśnie się przycisk Windows na klawiaturze wyskoczy Modern UI. Porównałbym to do launchera z Androida. Część ustawień użytkownika również zostało umieszczonych w Modern UI.
Jak już wcześniej napisałem do dyspozycji mamy znany z wcześniejszych wersji Windows pulpit. Dostać się do niego możemy w prosty sposób z Modern UI. Wyglądem się nie różni od wcześniejszych pulpitów z jedną różnicą: nie ma Windows Orb albo menu Start jak kto woli. Aby powrócić do Modern UI wystarczy nacisnąć przycisk Windows na klawiaturze. W tym pulpicie ważna jest również interakcja z krawędziami. Lista otwartych aplikacji ModernUIDla tych co lubią stare przyzwyczajenia gdy kursor myszy dotknie lewej dolnej krawędzi ekranu pojawi się miniaturka z ekranem Modern UI. Gdy naciśniemy LPM pokaże się nam Modern UI. To tak jak kiedyś z przyciskiem Start. Jeżeli nie naciśniemy LPM, a z dolnego lewego rogu zaczniemy powoli przesuwać kursor myszy wzdłuż lewej krawędzi ekranu pokażą się nam otwarte aplikacje Modern UI (czyli wszystkie te co się uruchamiają na pełnym ekranie). Lista otwartych aplikacji pojawi się również gdy "dotkniemy" lewej górnej krawędzi ekranu i będziemy przesuwać w dół wzdłuż lewej krawędzi.
Taki sam mechanizm działa po prawej stronie ekranu. Ikony na prawym paskuGdy kursor myszy dojedzie do prawej krawędzi pojawią się skróty do wyszukiwania, udostępniania, Modern UI, ustawień i menu urządzeń. Całość zachowań przypomina trochę interakcję z systemem przez Compiza, tylko tam da się konfigurować zachowanie przy poszczególnych krawędziach czy kątach ekranu, a w Windows 8 nie.
Została górna krawędź ekranu (dolna z wiadomych względów jest nie aktywna). Gdy "dotkniemy" tej krawędzi kursorem myszy ten zmieni się w łapkę. Przytrzymuje LPM i chwytam pulpit. Mogę nim przesuwać na boki ale nic więcej nie da się z tym zrobić. Wygląda to jak niedorobiony bajer, tylko co miał robić pozostaje zagadką. Może w końcu Windows się doczeka kilku obszarów roboczych?
Zmianą na plus jest natomiast wygląd Windows Explorera czyli menedżera plików. Nowy Explorer - menedżer plikówOdstaje od ogólnych trendów minimalizacji i totalnego uproszczenia. Zyskał kilka przycisków najczęściej używanych opcji. Część z nich jest na belce okna w celu zaoszczędzenia miejsca. Gdy kliknie się menu rozwija się tak zwana wstążka, podobna do tej z Office, gdzie pod ręką mamy dalsze opcje. I szczerze powiem że ten wygląd przypadł mi do gustu i to jest jedna z tych rzeczy, które mi się podobają w Windows 8. Na pewno bardziej praktyczny niż Nautilus w Ubuntu. Brakuje oczywiście linuksowych standardów jak przeglądanie systemu plików w kartach, widok dzielony i inne bajery ułatwiające życie.
Drugim plusem jest wygląd okien na pulpicie. Straciły półokrągłe, plastikowe okna z siódemki. Belka okna dalej jest półprzezroczysta ale wygląd jest stonowany. Nieco prościej i ładniej.
Przejdźmy do oceny praktyczności takiego rozwiązania jakim jest Modern UI. Po zalogowaniu dostajemy na starcie Modern UI, choć jak dla mnie lepszy byłby pulpit, ale nigdzie nie znalazłem opcji aby móc zmienić domyślne środowisko. W końcu to tylko Windows. Jeśli posiadamy konto w live.com i podczas instalacji mamy już włączony net (np. z rutera po kablu przez dhcp) możemy od razu podłączyć konto do systemu. Dzięki temu mamy możliwość synchronizacji kontaktów, kalendarza, itp. jak w Google.
Do przeglądania Internetu może nam służyć Internet Explorer w wersji 10. Ten może działać w dwóch trybach, jako normalna aplikacja na pulpicie, lub jako aplikacja Modern UI, z totalnie uproszczonym interfejsem - pełny ekran i na dole wysuwany panel z adresem i podstawowymi przyciskami.
Internet Explorer 10
Przyznam że jak już opanowałem skróty klawiszowe oraz gdzie co jest, poruszanie się po tym Windowsie nie stanowiło dla mnie większej przeszkody, pewnie dlatego że pracuje w różnych środowiskach graficznych i różnych systemach. Jest w tym jakaś logika, ale generalnie za dużo klikania, w porównaniu do poprzedniej wersji Windows. Oczywiście nie da się konfigurować własnych skrótów klawiszowych jak w KDE, aby uniknąć ciągłego klikania. Dla osób, które pracują na komputerze, wykonując sporo prac związanych z nawigacją po systemie, dołożenie kilku kliknięć może być krytyczne i wydłużyć pracę. A przecież mamy dążyć do optymalizacji i skrócenia czasu wykonywania danej operacji.
Podsumowując Modern UI znalazłem następujące plusy:
  • ulubione programy możemy przypiąć do Modern UI, skoro i tak najpierw w nim lądujemy po zalogowaniu to ułatwia życie
  • jeśli ktoś jest mocno związany z live.com w zestawie dostaje synchronizację i jeżeli posiada do tego telefon z Windowsem ma wszędzie to samo. Jak w Androidzie i Google.
Minusy:
  • za dużo klikania
  • uczynienie z Modern UI głównego interfejsu, wolałbym mieć możliwość wyboru. To tak jakby w Windows 7/Vista/XP pierwsze skrzypce grało menu Start.
  • przewijanie myszą działa wciąż tylko w aktywnym oknie, a nie jak w Ubuntu przewijamy tam gdzie znajduje się kursor. Niby drobiazg, ale bardzo ułatwiający pracę. A takich małych drobiazgów jest znacznie więcej.
W Linuksie tego typu usprawnienia są normą od kilku albo kilkunastu lat. Czasem muszę jednak pracować na Windowsie i bywa to problemem. Pod względem pracy i łatwości obsługi to poważny krok w tył. Nie wyobrażam sobie teraz powrotu do Windows.

Zostawmy wygląd, zajmę się teraz systemem jako całością. Panel sterowania nic się nie zmienił, dalej to ten sam panel z Windows 7 (może to i lepiej). Chciałem sprawdzić jak nowy Windows 8 działa z podłączanym sprzętem. Zazwyczaj w Linuksie podłączam i działa, chciałem sprawdzić jak ma się to w najnowszym produkcie Windows 8. Zacząłem od kabla sieciowegoWinkDostałem pytanie o uruchomienie usług udostępniania drukarek i plików. Teraz poważnie. Podłączyłem pada, wzorowanego na tym z PlayStation 2. Windows znalazł stery i zainstalował sprzęt. Pomimo że w kalibracji wszystkie osie działały ok, to podczas testowania w grze okazało się, że oś Z działa tylko w poziomie. Oczywiście do uruchomienia wibracji trzeba było zainstalować stery z płyty.
Na następny ogień poszedł telefon z Androidem. Po za dyskiem przenośnym (który trzeba najpierw włączyć w telefonie) nie działało wykrywanie telefonu. Pomimo że sterowniki do telefonów z Androidem są open source nie uświadczysz ich w Windows 8. A przecież to jedna z najpopularniejszych platform, ale w sumie też konkurencja dla Windows Phone.
Zapomnieć można również o obsłudze innych systemów plików. Czyli nic po za FATem, NTFSem i exFATem nie odtworzysz a szkoda. Ciekaw jestem jak w tym względzie radzi sobie Windows 2012. Z urządzeniem wielofunkcyjnym (drukarka i skaner) poradził sobie dobrze. Podłączyłem przelotkę z USB na RS-232, która nie była wykryta na Windows 7 (bez sterowników z płyty). Tutaj niby wykrył poprawnie, można było skonfigurować port COM, ale we właściwościach sterownika widniał tajemniczy napis "This device cannot start".
Windows Store to nowość w desktopowych Windowsach. To również próba zapanowania nad aktualizacjami aplikacji niesystemowych. Coś w stylu menedżera pakietów w Linuksie. Z tą różnicą że w Linuksie można dodawać dowolne repozytorium oprogramowania, a Windows 8 takiej możliwości nie będzie. M$ chce panować nad zainstalowanym oprogramowaniem na komputerze użytkownika. Na próbę zainstalowałem kilka aplikacji. Po zainstalowaniu aplikacji Store wraca na poprzednią stronę i przez chwilę nie wiadomo co się dzieje: czy aplikacja się zainstalowała czy może instalator się wywiesił. Żadnego komunikatu o poprawnej instalacji. O tym czy aplikacja się zainstalowała możemy się przekonać w Modern UI.
Na razie tych aplikacji jest mało. Nie wiele jest też aplikacji zewnętrznych producentów. Jest aplikacja do Twittera, ale do FB nie ma, co jest dziwne, bo przecież ten serwis trzyma z M$. Ciekawe są również kategorie w sklepie, np. Government czyli aplikacje dedykowane dla administracji rządowej. Jednak w tej kategorii jak i niektórych pozostałych nic nie ma. Windows 8 jest nie od wczoraj, jak na najpopularniejszy system operacyjny na pecetach to strasznie mało tych aplikacji. Szef firmy Valve, który tak krytycznie wypowiadał się pod kątem Windows 8 twierdził, że w systemie nie będzie można zainstalować aplikacji inaczej niż przez sklep. Nie wiem jak będzie w wersji finalnej, ale teraz bez problemu mogłem zainstalować programy pobrane z Internetu, np. przeglądarkę Chrome.
Prędkość działania na maszynie wirtualnej zadziwia. Wydaje się, że jeśli komputer uruchomi Windows 7 uruchomi również Windows 8. Pomimo braku wsparcia do 3D w VirtualBoksie system nie ma problemów z rozmyciem pod oknami, przenoszeniem okien, czy wyświetlaniu wszystkich bajerów graficznych. Wiadomo, że Windows swoją prawdziwą szybkość okazuje po dłuższym używaniu, ale póki co działa dobrze.
W razie problemów z Windows 8 mamy menu awaryjne, które uruchamia się podczas zamykania systemu. Wybieramy interesującą nas opcję i system po restarcie wstaje tak jak sobie tego życzyliśmy. A do życzenia mamy różne możliwości:
  • odświeżenie systemu - odtworzenie wszystkich plików systemowych, dobra opcja gdy coś zmodyfikowało nam ważne pliki systemowe przez co nie uruchamia się poprawnie system.
  • "reset your pc" - ponowna instalacja systemu. Takie coś już dawno powinno być wbudowane w system Laughing
  • zaawansowane opcje - czyli odzyskiwanie z punktu przywracania, praca w cmd, odzyskanie systemu z obrazu dysku, uruchomienie menu awaryjnego (menu znane z wcześniejszych wersji Windowsa czyli F8 przed startem systemu.
Do wspomnianego menu awaryjnego wchodzimy przez pulpit, potem prawa krawędź ekranu, Settings, na dole Change PC settings. Pojawi się pełnoekranowy panel zarządzania, wybieramy General, po prawej na samym dole w Advanced Startup klikamy Restart Now. System w tym momencie tak naprawdę się zamknie ale nie zresetuje. Pierwszy przycisk Continue zmyla. Jego naciśnięcie nie spowoduje powrotu do systemu, tylko restart kompa (w rzeczywistości system jest już zamknięty). Czyli jeśli mamy niezapisaną pracę to ją stracimy. Inne opcje też spowodują restart kompa, tyle że po restarcie wykonają się od razu wybrane czynności. Np. jeśli wybierzemy konsolę cmd, to po restarcie zamiast pulpitu ujrzymy konsolę.
UstawieniaMenu odzyskiwania systemuZaawansowane menu odzyskiwania systemu
Przyglądając się tym wszystkim możliwościom odzyskiwania systemu mam wrażenie że Windows w końcu dostał dobrą ochronę przed samym sobą. Tylko w Windowsie rzeczy dzieją się same. Kto z użytkowników tego systemu nie zna następującej sytuacji: jednego dnia pracujemy, system chodzi stabilnie, nie dokonujemy w nim żadnych zmian, a następnego dnia przestaje działać jak należy. Magia Smile Całe szczęście już mnie ten problem nie dotyczy.
Kolejna kwestia to aktualizacje do systemu. Zawsze konfiguruje aktualizację tak (nie zależnie od systemu na którym pracuję) aby dostawać powiadomienie o możliwości aktualizacji, ale żeby nic samo się nie pobierało i instalowało. Gdy taką opcję wybieram w ustawieniach Windows Update, za każdym razem dostaje info że moje ustawienia nie są bezpieczne (kiedy mi się wydaje że są najbezpieczniejsze z możliwych). Ale informacji o nowych aktualizacjach już nie dostaje (choć taką opcję właśnie wybrałem). Aby sprawdzić czy jest coś nowego do pobrania muszę sam uruchomić Windows Update.

Windows Store jest odpowiedzią na Google Play czy Apple Appstore. Nie wiele ma to wspólnego z menedżerem pakietów, ale M$ chce rozwiązać problem wygodnego aktualizowania zainstalowanych aplikacji na komputerze. Do tej pory system mógł aktualizować tylko sam siebie, ewentualnie inne aplikacje pochodzące z M$. Czyli coś co już dawno jest rozwiązane w Linuksie.
Szukając dalszych porównań można wspomnieć o Skydrive, które jest odpowiednikiem Ubuntu One Files. Plik xlsx w SkydriveTak jak w przypadku tego ostatniego wymagane jest założenie konta na stronie producenta, w tym przypadku windowslive. Dodatkowo Skydrive pozwala na otworzenie w przeglądarce wybranych plików (coś bliżej Google Dysku). Wrzuciłem na Skydrive plik xlsx i mogłem go otworzyć w Excel Webapp, za drugim razem bo za pierwszym wystąpił nieznany błąd. W nowym Windows jest również aplikacja kontaktów, jednak sama w sobie nie przechowuje kontaktów, a jest tylko interfejsem do różnych usług sieciowych które takie kontakty przechowują i umożliwiają komunikację np. Facebook czy Google.
Przenosząc interfejs użytkownika z telefonu na desktopa nie mogło zabraknąć widżetów. Te w Modern UI oparte są głównie o usługi sieciowe np. wiadomości, pogoda. Tak jak pisałem przypomina to interfejs telefonu niż desktopowy system co nie mogę zarzucić Unity, które dobrze prezentuje się na desktopie jak i tablecie. Widżety w Modern UI to po prostu prostokąty lub kwadraty, jednokolorowe, rzadko niosą jakąś informację, generalnie zazwyczaj są skrótem do aplikacji.
Windows 8 kontynuuje tradycję wcześniejszych systemów. System to absolutne minimum do uruchomienia i pobrania tego co potrzeba. To oczywiście otwiera drogę programistom, którzy dostarczą odpowiednie oprogramowanie, często za opłatą. Ale robienie systemu tak aby wykonanie nawet prostej czynności wymagało zakupu jakiejś aplikacji to lekkie przegięcie. To projektowanie systemu tak aby wymagane było jego uzupełnianie. Dobrym przykładem jest tutaj antywirus. System na starcie nawet nie jest należycie zabezpieczony ale zawsze możesz kupić dodatkowe oprogramowanie do ochrony. A M$ robi system tak aby ktoś mógł zarabiać. Dlatego dużo firm pisze na ten system aplikacje bo jest potencjalny rynek zbytu. W Linuksie użytkownik dostaje na start znacznie więcej, dużo dobrych aplikacji jest za darmo i nie ma potrzeby ich zakupu więc rzadko się zdarza że jakiś programista będzie chciał konkurować z darmowymi odpowiednikami. Choć jest sporo jeszcze do napisania na Linuksa, można znaleźć białe plamy, choćby temat gier. Valve się odważył zaryzykować i bardzo dobrze.
Pomijając powyższe dywagacje na temat popularności rozwiązań i podejść do użytkownika, Ubuntu na starcie oferuje znacznie więcej niż Windows. Windows to absolutne minimum. Reszta do kupienia lub pobrania z sieci.

Pierwsza sprawa którą można wytknąć Windows 8 to zaskoczenie wyglądem i zero pomocy ze strony systemu. Przydałoby się na powitanie nowego użytkownika jakiś krótki kurs skrótów klawiszowych, pokazania o co chodzi z krawędziami ekranu, jak obsługiwać Modern UI, itd.. Coś takiego jest w Androidzie i pozwala na szybsze opanowanie systemu.
Oczywiście jest też sporo zmian, Wyszukiwanie w Windows 8które pozytywnie wpływają na system, ale w Ubuntu są już dawno znane. Rozwój Windowsa jest strasznie powolny, pomimo że nad nim pracuje więcej osób niż nad Ubuntu. Pomysły dopiero ewoluują, a Ubuntu rozwija się bardzo szybko, aplikacji przybywa i jest lata świetlne przed Windowsem. To wynik innej polityki względem rozwoju systemu. Canonical konsultuje się z użytkownikami w trakcie tworzenia systemu, często sami użytkownicy są pomysłodawcami rozwiązań. System jest produkowany wspólnie, przez co bardziej dopasowany do końcowego użytkownika. W M$ produkuje system masa ludzi, którzy nawet nie wiedzą nad czym pracują, zespoły pracują nad różnymi częściami systemu, nie znając całej idei, dopiero ktoś wyżej to wszystko zbiera do kupy. Pomysły w systemie są tworzone przez designerów którzy często średnio mają pojęcie o potrzebach użytkowników. Dlatego rozwój Windowsa trwa tak długo. To co od dawna jest w Linuksie w Windowsie dopiero powstaje.
Droga jaką obrał M$ czyli kierowanie sięNowy menedżer zadań w Windows 8 ku urządzeniom dotykowym to równia pochyła. Owszem jest to wygodne narzędzie do zabawy, ale na pewno nie do pracy. Przez co powstają stacje dokujące, fizyczne klawiatury które są w stanie zapewnić taką wygodę i funkcjonalność której brakuje tym wirtualnym i dotykowym. Produkowanie wyglądu interfejsu tak jakby docelowym urządzeniem był tablet, ale dalej jest to desktop to strzał w stopę. Zwiększa liczbę kliknięć jaką należy zrobić aby wykonać konkretną pracę. Wiele firm korzystających z systemu M$ do pracy zatrzyma się na Windows 7, aby zachować funkcjonalność. Do tego dochodzi ograniczona względem Linuksa możliwość konfiguracji wyglądu czy zachowania systemu tak aby sobie ułatwić pracę. To zmora wszystkich Windowsów, choć użytkownikom tego systemu to nie przeszkadza, bo zazwyczaj nie są świadomi wyboru.
Wracając do Modern UI (znanego wcześniej jako Metro) - niby zmiana interfejsu, ale aplikacje i tak uruchamiają się na pulpicie. Obecność Modern UI i zwykłego pulpitu świadczy o tym, że jest to nie do końca przewidziana konstrukcja. Czyli taki launcher dla aplikacji, ale równie dobrze mogę sobie uruchomić aplikację ze skrótu na pulpicie. Modern UI to raczej eksperyment, próba przyzwyczajenia użytkownika do kolejnego kroku czyli likwidacja klasycznego pulpitu, ikonek i paska zadań. Moim zdaniem ten klasyczny pulpit jest to wypracowany sposób przez lata, który ewoluował i ewoluuje dalej w celu optymalizacji pracy i zaoszczędzenia czasu, a tu zaczęcie wszystkiego od nowa i projektowanie interfejsu od zera, który na starcie wcale nie zapewnia funkcjonalności. M$ na pewno nie wycofa się z Modern UI i będzie brnął dalej na siłę przekonywując użytkowników że to jest jedyny słuszny i najlepszy sposób na obsługę komputera.
W Linuksie interfejs użytkownika też przechodzi ewolucję, ale dzięki współtworzeniu systemu przez użytkowników ewoluuje tak jak chce tego użytkownik. Panel sterowania w Windows 8Dodatkowo jeśli nie podoba się nam domyślna konfiguracja systemu, a potrzeby użytkowników są różne zawsze jest droga do możliwości dostosowania systemu pod siebie, tak aby system pracował dla nas a nie odwrotnie. To my jesteśmy panem sytuacji i jeśli mamy możliwość ułatwienia sobie pracy jakimś rozwiązaniem to wprowadzamy to w życie. Często obrońcy Windows'a mówią że Linux jest systemem dla osób, które wolą system konfigurować niż go używać. Tylko tyle że użytkownik Linuksa skonfiguruje go raz i będzie używał go z przyjemnością, ponieważ działa on tak jak tego chce i ma świadomość wyboru, jaki może zastosować jeśli zmienią się mu potrzeby. Tego wyboru jest pozbawiony użytkownik Windows'a, który jest skazany na używanie systemu tak jak to ktoś wymyślił w M$. Użytkownik taki nie wie, że można inaczej i przyzwyczaja się do większej ilości pracy jaką trzeba wykonać, a którą można by szybciej zrobić w Linuksie. A wydajność jest szczególnie ważna w pracy za którą idą pieniądze. Sadzając użytkownika Linuksa przed ograniczonym Windowsem i kazać mu wykonywać czynności które on szybko wykonuje w swoim systemie to najgorsza katorga Smile
Dlatego nowy i każdy system Windows jest szansą dla Linuksa tylko potrzebna jest świadomość wyboru. Możliwość pokazania że można inaczej, szybciej, lepiej, wydajniej.
Spodobało Ci się? Udostępnij, przypnij, podziel się z innymi:


Wykorzystanie zawartości tej strony w celach komercyjnych bez zgody autora jest zabronione.
Jeśli wykorzystujesz zawartość tej strony w swoich artykułach, podaj jako źródło adres URI tej strony. Google+
Creative Commons License