Drukuj
Nadrzędna kategoria: Android
Kategoria: Recenzje
Odsłony: 22243
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Dużo czasu zajęło mi pisanie tej recenzji bo w między czasie bawiłem sie tym telefonem, poznając nowy system. Zrootowałem go i zmodyfikowałem. Ale dzięki temu mogłem go dogłębnie poznać. Recenzja HTC Wildfire.
Od kuriera dostałem malutkie pudełeczko, które mieściło w sobie telefon, dokumenty, słuchawki, uchwyt i gąbki do słuchawek, kabel USB i ładowarkę. Wszystko oddzielnie pakowanePudełko, Wildfire i zapałki dla porównania. Co mnie milo zaskoczyło to to, że były gąbki do słuchawek. W żadnym sklepie nie można tego kupić jak się zużyją, tylko na Allegro. Nie ma żadnej płyty z oprogramowaniem do komputera ani większej instrukcji. Jak się okazuje nie potrzebne były. Wraz z telefonem jest 2GB karta pamięci od Samsunga. Na niej była skrócona wersja instrukcji dostosowana do ekranu komórki, dzięki czemu można ją bez problemu przeglądać na telefonie. Oprócz tego była pełna instrukcja w PDF i oprogramowanie HTC Sync do synchronizowania informacji z telefonu z komputerem. Pomimo że aplikacja ta jest napisana w Adobe AIR nie da się jej uruchomić pod Ubuntu, ale nie będzie to potrzebne, później o tym napiszę. Pozostałe materiały na karcie to tapety.
Obudowa telefonu wygląda solidnie. Wykona z plastiku o gumowatej fakturze i metalu. Mój model jest czarny, ale są jeszcze czerwony, biały i srebrny. Telefon rozbiera się od góry Wink, ciężko ściągnąć tylną klapkę więc obudowa jest solidna. Jak otwierałem go pierwszy raz aby włożyć kartę SIM myślałem, że ją połamie, tak mocno się trzymała. Musiałem użyć siły Wink
Szerokość telefonu sprawia, że leży on dobrze w dłoni, kciuk nie ma problemu i dotarciem na drugi koniec ekranu. Ekran zakrywa szklana powłoka pojemnościowa dzięki czemu nie trzeba używać siły nacisku aby był zamierzony efekt w postaci interakcji z telefonem. Na szkle pod ekranem znajdują się 4 dotykowe przyciski: home, menu, wróć i szukaj. W obudowie znajdują przyciski power, regulacja głośności i optyczny manipulator, który też można wcisnąć aby potwierdzić operację na ekranie. Manipulator działa na podobnej zasadzie jak mysz optyczna, wykrywa ruch nad sobą i przekazuje go do systemu. Poprzez optykę wyeliminowano elementy mechaniczne, które mogą się zepsuć typu joystick czy kulka. Bardzo duża zaleta.
Z tyłu obudowy jest aparat, lampa błyskowa i głośnik. Ten ostatni nie jest najlepszy, pozbawiony basu. Samo umiejscowienie nie jest najlepsze, jak słucham radia internetowego i telefon leży "na plecach" dźwięk się zniekształca. Aparat ma 5 Mpx i autofocus, dzięki czemu bez problemu zrobimy zdjęcie z bliska. Dioda flesza świeci jasno, z aplikacji możemy kontrolować jasność świecenia. Na dole obudowy, zaraz pod napisem with HTC Sense jest miejsce na smycz. Ze złącz do których możemy coś podłączyć to jack 3,5mm na słuchawki i microUSB (5-pin micro-USB 2.0), które znajduje się pod przyciskami głośności. Z prawej strony nie ma żadnych przycisków i złącz. Po ściągnięciu obudowy pod baterią o pojemności 1300 mAh jest miejsce na kartę SIM. Z prawej jest złącze na kartę microSD(HC).
Cały telefon waży ok. 118 gramów. Ekran TFT ma rozdzielczość 240x320 (QVGA). Trochę mało, widać pojedyncze piksele jak się dobrze przyjrzymy. Jak dla mnie po zapoznaniu się z możliwościami jakie ma ten telefon, szczególnie po root'owaniu przestało mi to przeszkadzać. Ekran ma przekątną 3.2 cala. Pod "maską" jest procesor Qualcomm MSM7225 o częstotliwości 528 MHz oraz 384 MB RAMu. ROM mieści 512 MB. Karty pamięci jakie wchodzą do komórki powinny mieć maksymalnie 32 GB.
Z dodatkowego sprzętu zainstalowanego w tej małej obudowie to: żyroskop który mierzy wychylenie telefonu w trzech osiach (G-Sensor); cyfrowy kompas; czujnik zbliżeniowy do wykrywania czy komórka jest przy uchu; czujnik światła, który dostosowuje jasność wyświetlacza do panujących warunków (działa to średnio, preferuje ustawienia ręczne); modem 3g; WiFi  IEEE 802.11 b/g; antena GPS.
Ekran dotykowy jest bardzo czuły na interakcję. Łatwo coś przypadkiem wcisnąć dlatego trzeba się przyzwyczaić. Szybka szybko się brudzi, więc aby go przetrzeć lepiej zablokować ekran przyciskiem Power. Obsługiwany jest wielodotyk, ale wykorzystywany jest on tylko do przybliżeń lub oddaleń w aplikacjach, np. przeglądarka www czy galeria. Reaguje już na lekkie muśnięcia. Zauważyłem mały bug: czasem nie wykrywa naciśnięć gdy telefon leży na płasko, w pozycji horyzontalnej. Lekkie przechylenie do przodu rozwiązuje sprawę.

W telefonie zainstalowany jest Android 2.2.1 Froyo, a nie jak napisane jest na stronie HTC Éclair (stare dane). Pierwsze co się rzuca w oczy po uruchomieniu telefonu to HTC Sense
HTC Sense
Źródło: www.hardworkingbee.com
. To interfejs użytkownika, z 7 pulpitami do zapełnienia skrótami i widżetami, wg uznania. Wszystko działa płynnie i bez przyciachów. Do pisania wiadomości służy klawiatura ekranowa, która przewidujące słowa, nawet na podstawie pobliskich przycisków (np. kiedy pisząc naciśniemy Q zamiast W).  Komórkę możemy obrócić o 90° aby uzyskać szerszy widok i szerszą klawiaturę z większymi przyciskami. Nie zawsze to działa, zależy czy aplikacja obsługuje widok horyzontalny. Co do przewidywania pisania można się przyczepić. Jeśli klikniemy dodaj słowo i wstukamy je to ono zapisuje się w słowniku, ale nie dodaje się do wiadomości. A tego bym oczekiwał skoro już wprowadziłem.
Klawiaturę możemy skalibrować. Polega to na wpisaniu przykładowego tekstu z ekranu. Dzięki temu komórka rozpoznaje styl pisania użytkownika. Jeśli skalibrujemy klawiaturę prawą ręką, lewą może się źle pisać. Jest problem z trafieniem we właściwe literki. Tak przynajmniej jest w moim przypadku. Teraz przejdę do omówienia standardowych aplikacji, które są w telefonie, a które występują w innych telefonach.
Ciekawym i znanym z iPhone'a są wątki wiadomości. SMS i MMSy są sortowane wg tego do kogo były wysłane, dopiero później wg daty. Dzięki temu wymiana smsów wygląda jak rozmowa w komunikatorze internetowym
Aplikacja do SMS/MMS
Źródło: www.trustedreviews.com
. Obok tekstu wiadomości jest wyświetlana ikonka kontaktu. Kontakty są rozbudowane i nie ograniczaja się tylko do numerów telefonów czy adresów, osobę możemy przypisać do konta na Facebook'u czy Twitter'ze. Zgodne ze standardem vcard, aby można było bez problemu wysłać wizytówkę. Grupy kontaktów mają charakter czysto organizacyjny. W czystym Androidzie nie można z grupą nic więcej zrobić niż wysłać wiadomość grupową. Bez dodatkowego oprogramowania nie przypiszemy dzwonka do grupy. Wątek grup kontaktów został zaniedbany przez twórców Androida.
Gdy wyświetlimy dane kontaktu zobaczymy rożne widoki (ikonki na dole aplikacji). Możemy oprócz danych, wyświetlić historię rozmów SMS/MMS, emaile od kontaktu, podejrzeć aktualizacje na serwisach społecznościowych (Facebook, Twitter, Flickr), obejrzeć galerie zdjęć z tychże serwisów oraz zerknąć na historię połączeń z kontaktem. Aby podejrzeć aktuzalizacje z np. FB trzeba najpierw skojarzyć kontakt z odpowiednim profilem na FB. Jeśli dopiero konfigurujemy kontakty, telefon po wcześniejszym włączeniu synchronizacji z własnym (użytkownika) kontem na FB sam proponuje połączenia kontakt=profil FB.
Jeżeli posiadamy konto na Google i włączymy synchronizację z nim, możemy wyeksportować swoje kontakty na to konto w sieci. Trzeba na samym początku konfiguracji określić z jakiej książki kontaktów będziemy korzystać. Jest ich kilka: karta SIM, Google, Telefon i konta z FB. Jeśli wybierzemy Google i tam będziemy tworzyć kontakty, będą one sychronizowane z tymi w sieci. W ten sposób mamy kopie zapasową w sieci. Możemy dzięki temu edytować kontakty na komputerze.
A propos robienia kopii zapasowych: jeśli nie chcemy eksportować kontaktów do Google to możemy robić kopię zapasową na karcie pamięci w postaci pliku vcf. Dzięki temu eliminujemy problem braku programu HTC Sync na Linuksa. Plik z karty możemy zgrać i zabezpieczyć.
W aplikacji jest jeszcze jedna ciekawa funkcja. Poszczególne kontakty możemy wysyłać "na drzewo" to znaczy przekierowywać na pocztę głosową. Jeśli jej nie mamy, dzwoniący usłyszy sygnał zajętości. Do ustawienia we właściwościach kontaktu.
Komórka posiada 5 Mpx aparat fotograficzny, z autofocus'em, z cyfrowym zoom'em. Możemy kontrolować pracę flesza, jasności, kontrastu, nasycenia, ostrości, nakładać efekty na robione zdjęcia, ustawiać balans bieli, czułość w ISO, rozdzielczość zdjęć i inne typowe dla aparatów funkcje. Jeśli mamy włączony GPS i jesteśmy w terenie zdjęcia możemy odrazu z automatu oznaczyć współrzędnymi, gdzie były zrobione. Takie zdjęcia lokalizują się bez problemu na Panoramio. Czasem menu konfiguracyjne zamula i ciężko odpowiada na naciśnięcia użytkownika.
Jeśli chcemy złapać ostrość na danym obiekcie, a nie jest on w środku kadru, po prostu go klikamy. Telefon skupia wtedy "uwagę" na nim i łapie odpowiednio ostrość. Niestety wymagane jest minimum światła do złapania ostrości. Komórka sama nie doświetla sobie obiektu, ale to nie wina sprzętu a oprogramowania aparatu. Wystarczyłoby włączyć lampę przed robieniem zdjęć, aby złapać ostrość.
Aparat może nakręcić również klip wideo. Tu szaleństwa nie ma. Filmy powstają w rozdzielczości QVGA (320x240) lub CIF (352x288). Kontener wideo to 3gp, a kodeki obrazu jakie są użyte do kompresji to MPEG4 i h.263. Na film tak jak na zdjęcia można nałożyć efekty. Zdjęcia można wyświetlić w galerii. Posortowane są po katalogach w jakich zostały umieszczone.
Przeglądarka internetowa oparta jest na silniku Webkit co zapewnia jej szybkie działanie. Do tej pory myślałem że nie ma lepszej przeglądarki na komórki niż Opera Mini czy Mobile. Teraz stwierdzam, że przeglądarka z Androida jest zecydowanie lepsza od androidowej Opery Mobile. Zakładki stron internetowych zapisują się jako miniaturki stron (jak na stronie szybkiego wybierania). Gdy zaznaczymy tekst na stronie internetowej mamy kilka możliwości wykorzystania jego. Oprócz skopiowania tekst możemy przetłumaczyć za pomocą Google Translate, udostępnić na portalu społecznościowym, wysłać pocztą lub SMSem.
Kalendarz jest pomyślany z myślą o synchronizacji z Google czy z wydarzeniami z FB. Ale oczywiście jeśli tego nie chcemy możemy korzystać z lokalnego kalendarza (PC Sync). W kalendarzu nie da się zdefiniować rodzaju zdarzeń np. urodziny czy spotkanie. Da się ustawić przypomnienia, czas trwania wydarzeń oraz powtarzalność.
Jedną z standardowych aplikacji w telefonach jest kalkulator. Ten w Androidzie ma dwa tryby pracy w zależności od pozycji telefonu: prosty i zaawansowany. W zaawansowanym możemy dodatkowo liczyć funkcje trygonometryczne, logarytmy, silnie, potęgi i pierwiastki. Widok dla n00ba i matematycznego nerda Wink
Jeśli nie zrobiliście wstępnej konfiguracji która uruchamia się przy pierwszym uruchomieniu komórki, można ją uruchomić jeszcze raz. Gdzieś czytałem (nie pamiętam gdzie, chyba w instrukcji), że jeśli pominiemy wstępną konfigurację potem możemy mieć kłopoty z synchronizacją. Aby ponownie uruchomić kreator wystarczy wybrać z menu Konfiguracja.
Latarka wydaje się być standardem w komórkach. Ta w HTC ma trzy stopnie jasności i tryb SOS (kodem Morsa wysyła świetlny sygnał SOS). Takim samym standardem w komórce jest teraz odtwarzacz muzyki. Ten systemowy jest do bani. Owszem ładnie się prezentuje, integruje z systemem, ale nie ma equalizer'a przez dźwięk na stock'owych słuchawkach w ogóle nie ma basu. Najlepiej od razu poszukać czegoś ciekawego na Android Markecie. Polecam PowerAMP. Widżet PowerAMPOprócz odtwarzacza do muzyki służyć może nam radio z RDSem (który działa jak chce). Tu nie ma się do czego przyczepić, aplikacja działa poprawnie. Przydałby się katalog stacji radiowych ściągany z Internetu jak w Symbianie.
Czytnik kanałów RSS jest przydatnym dodatkiem. Zawsze podczas podróży można sobie poczytać newsy z serwisów internetowych. Jego wadą jest to że nie da się kasować na stałe przeczytanych wiadomości, analogicznie jak się to robi w czytnikach na PC. Po usunięciu i z aktualizowaniu kanału wiadomości wracają, nie potrzebnie zaśmiecając telefon.
Oprogramowanie standardowe jest pozbawione aplikacji do sporządzania notatek. Są za to notatki głosowe. Aplikacja nagrywa dźwięki w formacie AMR, bardzo słabej jakości. Do nagrywania szybko swoich spraw gdy trzymamy telefon blisko ust może być, ale jako dyktafon na np. wykłady się nie nadaje. Słaba jakość dźwięku i duży szum źle wpływają na odbiór słuchanego materiału. Lepiej poszukać czegoś lepszego w Markecie.
Za pomocą telefonu możemy sprawdzać swoją pocztę za pomocą protokołów POP3 i IMAP. Ten drugi najlepiej się do tego nadaje, dzięki czemu imejlami zarządzamy tak jak skrzynką pocztową przez www. Oprócz wymienionych protokołów mamy do dyspozycji Exchange ActiveSync. Ale to już coś dla używających Windows'a.
Jeśli już jesteśmy przy wymianie wiadomości trzeba wspomnieć o aplikacji do SMS/MMS. Wielu użytkowników zmienia ją na Handcent, ale mi osobiście standardowa odpowiada najbardziej. Wiadomości łączone są w wątki. Wątek składa się z wiadomości wysłanych do danego użytkownika. Dzięki czemu cała konwersacja układa się w dialog przypominający wymianę zdań w komunikatorze internetowym. To poprawia czytelność skrzynki odbiorczej i łatwiej znaleźć jakiegoś starego smsa, którym mieliśmy zapisane coś ważnego.
Aplikacja zegara posiada wszystkie funkcje, w których ważny jest czas: stoper, minutnik, budzik i czas na świecie. Synchronizuje się z serwerami czasu w sieci, dzięki czemu możemy zapomnieć o ustawianiu czasu. Standardowo budzik posiada swoje predefiniowane dźwięki i bez dodatkowego oprogramowanie nie da się podmienić dzwonka na swoją melodię. A wydawałoby się, że to podstawa. Po za tym dźwięk od razu budzi na największej głośności, a nie na stopniowo zwiększanej. Przez co możemy obudzić nie tylko siebie. Jeśli mamy podstawkę pod telefon aplikację zegara możemy przełączyć w tryb ciągłego wyświetlania czasu. Dzięki czemu zyskujemy zegar biurkowy. Ma dwa tryby pracy: dzienny i nocny. W nocnym przygasza nieco wyświetlacz.
Ustawienia systemu są poukładane logicznie i przez konfigurację systemu możemy przejść bez czytania instrukcji. Znajdziemy tam również informacje na temat systemu jak wersję Androida, oprogramowania do połączeń GSM, wersję kernela, wersję silnika przeglądarki. Telefon jest wyposażony również w narzędzia diagnozujące zużycie baterii, z podziałem na aplikacje, która najwięcej zjadła energii.
Na sam koniec standardowych aplikacji wymienię najgłówniejszą, która sprawia że to urządzenie to telefon Smile Aplikacja do dzwonienia to minimum, ale ciężko wymagać, aby robiła coś jeszcze. Prosta duża klawiatura z literkami. Zamiast wpisywać numer możemy wstukać nazwę kontaktu i pasujące numery wyświetlą się na górze. Klawiatura wybierania numeru jest na tyle duża, że z wyświetlonych kontaktów widać dwa na ekranie. Ale po lewej mamy przycisk do tymczasowego chowania jej.
Aplikacje niestandardowe
QuickOffice to wg instrukcji narzędzie do podglądania plików DOC, XLS i PPT, ale otwiera jeszcze pliki TXT. Edycji plików nie ma. Generalnie program pomyłka. Nie wiem jakim trafem takie badziewie trafiło do oficjalnego wydania HTC. Program na otwarcie wylicza pliki z karty SD, które może otworzyć. Wybieramy plik, oglądamy, zamykamy i program znów wczytuje pliki od nowa. Jeśli mamy dużo plików to trochę może potrwać. W dodatku jak testowałem program przykładowymi plikami program strasznie długo otwierał plik DOC o wielkości lekko ponad 200 kilobajtów. Jedyna zaleta to to, że reformatuje tekst w plikach, dzięki czemu możemy przeglądać dokumenty bez przesuwania na boki. Ten sam program na Symbianie był o niebo lepszy. Oczywiście o otwartych standardach można zapomnieć. Ale z tym można sobie poradzić.
Kolejnym i znanym już programem jest Adobe Reader. Możemy przeglądać pliki PDF, w miarę szybko, możliwe reformatowanie tekstu. I niby program w porządku, ale jedną ważną wadę: brak możliwości przeskoczenia do konkretnej strony. To było dla mnie na tyle denerwujące że poszukałem innego narzędzia do przeglądania PDFów.
Program Akcje to najrzadziej wykorzystywane przeze narzedzie. Monitoruje rynek akcji, notowań i indeksów giełdowych. Można dodawać własne firmy do monitorowania. Aby wyświetlić szczegóły konkretnego notowania klikamy je i wyświetla się wykres. Nie wiele o tym mogę napisać, bo się na tym nie znam.
Android Market przypomina mi systemowego menedżera pakietów czy Centrum Oprogramowania Ubuntu. Android MarketDzięki niemu wyszukujemy, instalujemy, oceniamy, komentujemy, odinstalowujemy oprogramowanie. Program wyświetla nam podział na aplikację i gry, oraz na programy płatne i bezpłatne. Można również w nim wyświetlić swoje zainstalowane aplikacje oraz aplikacje do aktualizacji. Jeśli jesteśmy zalogowani na stronie Android Market na pececie możemy bezpośrednio z tej strony ściągać prosto do komórki aplikacje. Po prostu naciskamy Instaluj i Android sam ściąga aplikację. Jest to wygodne, bo łatwiej i szybciej wyszukiwać na komputerze niż w komórce. O Markecie jeszcze napiszę później.
Footprints wykorzystuje mapy Google i GPS do pamiętania ulubionych miejsc. Miejsce oznaczamy na mapie, opisujemy, dodajemy zdjęcie. Możemy do opisu dodać stronę internetową, telefon, dodać notatkę głosową, dane GPS, sklasyfikować i eksportować do książki telefonicznej jeśli to potrzebne.
Friendstream to aplikacja od HTC do przeglądania i publikowania postów na serwisach społecznościowych. Do Facebook'a nadaje się, ale brak jakichkolwiek informacji o powiadomieniach. Widżet na pulpit pozwala na szybkie publikowanie treści na portalu bądź portalach.
Gmail to klient do poczty, którym można zrobić wszystko to co za pomocą zwykłej strony. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do jej interfejsu szybko odnajdziemy się w tej aplikacji. Jeśli mamy stały dostęp do sieci, będziemy dostawali również powiadomienia o nowych wiadomościach, które pojawią się na pasku stanuGMail. Z aplikacji od Google mamy również Mapy zintegrowane z naszym kontem Google. Jeśli mamy oznaczone miejsca gwiazdką, te pojawią się również w aplikacji. Działają również warstwy znane z web'owej wersji, włącznie z meldowaniem się w miejscach. Niestety w naszym kraju nie działa nawigacja. Owszem możemy wytyczyć trasę od-do, ale nie możemy jej przedstawić w formie 3D, wygodnej dla kierowcy. Do tego urządzenie wygasa wg ustawień wygaszacza ekranu, więc jako pomoc w trakcie jazdy to bieda. Z aplikacji googlowskich mamy jeszcze Google Talk. Nie korzystałem z tego na komórce bo uważam że pisanie z kimś kto używa komputera do komunikacji jest uciążliwe. Z klawiatury komputera piszę się szybciej niż z komórki. Od Google mamy jeszcze aplikację do wyszukiwania i YouTube. Możemy przeszukiwać sieć, kontakty, wiadomości SMS/MMS, itd. A YouTubem możemy oglądać filmy z popularnego serwisu o tej samej nazwie. Mi osobiście ta ostatnia aplikacja średnio działała. Niby można odtwarzać filmy HD jeśli są, ale zazwyczaj to kończyło się błędem.
Jedną z ciekawszych funkcji w telefonie jest dzielenie łącza internetowego za pomocą Wifi. Telefon można zmienić w punkt dostępu wifi, dzięki czemu nie potrzeba kabli aby podłączyć komputer. Ustawiamy metodę dostępu (jest tylko WPA2) i ewentualnie hasło i łączymy się. Możemy się również połączyć z netem za pomocą kabla. Trzeba tylko ustalić metodę połączenia USB.
Aby być na bierząco z informacjami z naszych ulubionych kanałów RSS mamy do dyspozycji program News od HTC, który jest częścią Sense UI. Najwygodniej korzysta się z niego za pomocą widżetu, który wyświetla na pulpicie bierzące informacje. Do zbierania informacji może posłużyć nam również Peep. Jest to klient Twittera. Choć to samo robi Friendstream.
Kolejną aplikacją wchodzącą w skład Sense to Pogoda. Możemy zbierać dane z sieci o pogodzie z wybranych miast, bądź na podstawie aktualnej lokalizacji telefonu. Całość współgra z widżetem zegara na głównym ekranie, pokazując nam warunki pogodowe.
W zestawie jest jedna gra o nazwie Teeter (choć brzmi to jak kolejny klient do Twittera). Gra wykorzystuje akcelerometr. Przetaczamy kulkę po ekranie, omijając dołki, aby dotrzeć nią do końca labiryntu. Więcej gier znajdziemy w Markecie. Jeśli znajdziemy coś ciekawego możemy się tym podzielić ze znajomymi na FB, Twitterze, przez Bluetooth, wiadomością itd. Telefon po prostu wysyła link z protokołem market:// i ścieżką do aplikacji. Więc nie wysyłamy samych aplikacji. Nie da się tak wysłać aplikacji, której nie ma w Markecie.
Na koniec wyliczania aplikacji napiszę o jednej ciekawej funkcji. Wcześniej posiadałem telefon Nokia E63 i chciałem przenieść wiadomości czy telefony z niej. W Wildfire jest aplikacja o nazwie Transfer danych. Wybieramy producenta starego telefonu, model (moja E63 była na liście Smile ) i wybieramy co chcemy przenieść. W ten sposób zabrałem przez bluetooth wiadomości, kontakty i kalendarz. Wszystko odbyło się bezboleśnie i bez żadnych strat w danych.

Na forach często można się spotkać z opinią, że Android to Linux. Nie do końca. Linux robi tylko za podstawę systemu, kieruje sprzętem, ale główna część systemu oparta jest na wirtualnej maszynie Javy zwanej Dalvik. Wszystkie aplikacje są uruchamiane w Dalviku, a nie bezpośrednio w Linuksie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie pracować na tej podstawie. Po zainstalowaniu Busybox'a mamy do dyspozycji Linuksa z podstawowymi komendami.
Bez Busybox'a system Linux na telefonie to minimum. Możemy zapomnieć o Bash'u i licznych komendach znanych z Ubuntu. Aby uwolnić bestię potrzebne jest zrootowanie telefonu. Polega to na usunięciu zabezpieczeń uniemożliwiających wprowadzanie zmian w Linuksie. W przypadku Wildfire z najnowszym oprogramowaniem od HTC nie może się obejść bez specjalnego urządzenia. Telefon ma zabezpieczenie, które jest ustawione na S-ON. Nie pozwala ono na modyfikację na starszą wersję oprogramowania. Za pomocą XTC Clip możemy przestawić się na S-OFF
XTC Clip - urzadzenie bez którego nie zdobędziemy roota
Źródło: polphone.pl
. Urządzenie udaje kartę serwisową SIM i preparuje kartę microSD z odpowiednimi plikami. Podłączamy to do telefonu i w ciągu minuty mamy odbezpieczony telefon. Co nie oznacza, że mamy już roota.
Przestawienie się na S-OFF umożliwia wgranie wcześniejszej wersji Android'a czyli 2.1. Co za tym idzie mamy również wcześniejszą wersję HBoot'a. HBoot to menu serwisowe, do którego możemy wejść wyłączając telefon, później trzymając przycisk głośności w dół i Power. Porównując komórkę do komputera to coś w rodzaju BIOSu. Po udanym downgrade do wersji 2.1 możemy przystąpić do podmiany Recovery. Recovery to program pomocny w odzyskiwaniu stabilności urządzenia po awarii. Jest niezależny od Androida, więc nawet jeśli nam się nie uruchamia system, to zawsze możemy skorzystać z Recovery. Standardowe Recovery do niczego ciekawego się nie nadaje. Musimy zastąpić je ClockworkMOD Recovery. Robimy to za pomocą programu Unrevoked, którego mamy wersję również na Ubuntu.
Gdy już mamy nowe Recovery możemy robić cuda ;) Możemy wgrywać nowe systemy Android, możemy formatować partycje systemowe (a mamy ich kilka), robić kopie bezpieczeństwa całego systemu, montować partycje systemowe do zapisu (sam root to nie wszystko), aplikować patche na Androida. Bez tego nie wgramy modyfikowanego systemu.
A jeśli jesteśmy przy modyfikowanych systemach to mamy spory wybór. Najlepsze źródło informacji o modyfikowanych Androidach jest forum XDA. To profesjonalne forum, na którym pracują developerzy, a zasady tego forum trzymają wysoki poziom merytorycznyInformacje o zmodyfikowanym systemie. To również podstawowe źródło informacji jeśli chodzi o poznawanie systemu. W temacie All ROMs for Wildfire możemy podejrzeć i być na bieżąco (ostatnio twórca tematu zmienił telefon i póki co jest on od końca marca aktualizowany, ale pewnie znajdzie się ktoś kto będzie kontyuował pracę).
Osobiście testowałem modyfikację DK Custom Froyo V4.3.6 (zmodyfikowany system od HTC z Sense) oraz CyanogenMOD 7 RC4 i final (bez Sense)Ustawienia CyanogenMOD. Oba śmigają ładnie, stabilnie. Należy się najpierw zdecydować czy chcemy Sense czy nie. Sense to ładniejsze widżety i aplikacje od HTC, ale również obciążenie systemu i mniej miejsca w telefonie. Osobiście polecam CyanogemMOD 7. To cała dystrybucja Androida zmodyfikowana ze standardowego oprogramowania (Android Open Source Project). Co prawda nie ma Sense, ale brakujące aplikacje możemy uzupełnić tymi z Marketu.
W kwestii modyfikowania telefonu to nie wszystko. Jak napisałem wcześniej telefon posiada kilka partycji systemowych, z różnymi punktami montowania w Linuksie. Jedną z nich jest /data gdzie przechowywane są dane telefonu, takie jak ustawienia systemu i aplikacji. Gdy instalujemy aplikacje normalnie wędruje ona na telefon, wraz z danymi. Ilość tej pamięci jest ograniczona do ok. 175 MB. Gdy sporo testujemy programów szybko może się nam skończyć. Ale jest na to rozwiązanie. Możemy same aplikacje przenieść na kartę microSD. W Android Froyo 2.2.1 jest opcja w systemie, która na to pozwala. Nie wszystkie aplikacje dają się przenieść. Nie dadzą się te które mają własne usługi uruchomione w systemie. I na to jest sposób. Z pomocą przychodzi modyfikacja zwana App2SD. Instalujemy ją spod ClockworkMOD Recovery. Przygotowujemy partycje ext3 na karcie pamięci. Z automatu na starcie przenosi nam wszystkie aplikacje (i tylko aplikacje, bez danych) na tą partycje. W telefonie zostają dane. A zazwyczaj zajmują mniej miejsca niż aplikacje, dzięki czemu zaoszczędzamy cenne miejsce w telefonie.
I to jeszcze nie ostatnie słowo w kwestii modyfikacji. Nie każda modyfikacja systemu Android wspiera podkręcanie procesora. Jeśli nie to musimy zadbać o to sami, jeśli chcemy mieć więcej mocy obliczeniowej. Wgrywamy kernel, który posiada możliwość podkręcania procesora (np. HCDR.Kernel v4.2) i instalujemy program do obsługi tychże możliwości (np. SetCPU). W ten sposób możemy podkręcić procesor z Wildfire z 528 MHz do maksymalnie 768 MHz. To skok o ok. 30%. Trzeba pamiętać, że to wiąże się z większym poborem mocy i grzaniem się procesora.

Przejdę teraz do funkcjonalności telefonu i aplikacji, łatwości obsługi i ułatwień. Do czego byłem przyzwyczajony we wcześniejszych modelach telefonów to różne typy wydarzeń w kalendarzu. Tutaj tego nie ma. Nie ma podziałów na spotkania, urodziny i inne takie. Ale jeśli chcemy ustawić powtarzalność danego wydarzenia nic nie stoi na przeszkodzie.
Smartfony zazwyczaj zużywają więcej energii niż zwykły telefon. Gdybyśmy powłączali wszystko na raz (Bluetooth, GPS, WiFi, dane GSM) telefon nie utrzymałby dnia. Wraz z Androidem przychodzi ciekawy widżet, który tworzy na ekranie przyciski do włączania poszczególnych podzespołów telefonu. Dzięki czemu możemy zaoszczędzić prąd w baterii i przedłużyć czas czuwania telefonu. Jakby nie ten widżet trzeba byłoby cały czas skakać po menu z ustawieniami aby włączać/wyłączać radiowe odbiorniki.
Sense to nie tylko widżety.Widżety To całe środowisko przygotowane przez HTC. Całość działa bardzo dobrze, choć czuć czasem ociężałość interfejsu ponieważ postawiono na estetykę. A wiadomo że graficzne bajery obciążają. Sense to również launcher czyli aplikacja odpowiedzialna za wyświetlanie pulpitów i menu. W Sense mamy ich 7 do zapełnienia widżetami. Porównując go do innych launcher'ów jeśli chodzi o możliwości konfiguracyjne to wypada słabo. Po za przestawianiem ikonek, nie wiele możemy w nim zmienić.
Jedna z pierwszych rzeczy, która rzuciła mi się w oczy, a z której często korzystałem w innych telefonach to profile. Tutaj mamy zdefiniowane 3 (normalny, wibracja i cichy). Nie możemy dodać własnych, a te co są zmodyfikować za bardzo się nie da. Jedyne co możemy zmienić to poziomy głośności poszczególnych dźwięków w profilu (dzwonek dzwonka, multimedia, itd).
Przy konfigurowaniu telefonu z urządzeniami bluetooth wkurzała mnie jedna rzecz: widoczność BT dało się włączyć tylko na określony czas, nie na stałe. Cały czas trzeba było pamiętać, aby sprawdzić czy telefon jest widoczny. To może demotywować szczególnie przy przenoszeniu danych między różnymi telefonami, a wiadomo że to czasem nie bywa łatwe jeśli chodzi o BT.
Bardzo dużym plusem jest tutaj sposób w jaki umożliwiono udostępnianie połączenia internetowego. W poprzednich telefonach po podłączeniu do komputera Ubuntu widziało modem z którego korzystało. W przypadku Wildfire producent poszedł o krok dalej. Jeśli podłączymy komórkę za pomocą kabla do kompa, wybierzemy udostępnianie połączenia internetowego, komputer wykryje połączenie sieciowe przez USB. Jak zwykła sieć lokalna. Komórka po DHCP nada adres IP komputerowi i ten za NATem będzie mógł korzystać z sieci. To się nazywa USB tethering. Jeżeli nie mamy kabla przy sobie, ale za to mamy laptopa z kartą WiFi możemy włączyć Access Point w komórce, nadać nazwę, ustawienia bezpieczeństwa i korzystać z telefonu jak z rutera. W drugim przypadku odpadają wszelkie sterowniki aby używać tak Internetu (nie licząc sterów do karty WiFi).
Telefon (sam w sobie) nie posiada żadnych zabezpieczeń aby uchronić się przed niechcianymi połączeniami. Możemy włączyć tryb samolotowy, a wtedy będziemy całkowicie po za siecią komórkową. Ale możemy za to pojedyncze kontakty wysyłać na drzewo jeśli mamy ich w książce. Funkcja przekierowania na pocztę odrzuca połączenie, ale pokazuje to w rejestrze połączeń. Jeśli męczy numer spoza książki to musimy się odwołać do któregoś z programów na Markecie.
Android jest mocno związany z chmurą. System pozwala na synchronizowanie swoich danych z kontem Google. Np. jeśli w telefonie stworzymy książkę z synchronizacją a później tworzymy kontakty w niej, te automatycznie lądują w Google Kontakty. Tak samo z wydarzeniami w kalendarzu. Jeśli zainstalujemy Google Reader'a na Androidzie i na stronie Reader'a dodamy nowe kanały RSS to samo będziemy widzieć w telefonie. Synchronizacja nie ogranicza się tylko do Google. Kontakty z Facebook'a również możemy synchronizować, a dokładniej łączyć z kontaktami w telefonie. Dzięki temu zanim do kogoś zadzwonimy przeczytamy jego ostatni status na FB w książce telefonicznej.
Telefon możemy lokalizować na pomocą samej sieci komórkowej, jak i GPS. Połączenie tych dwóch technologii daje A-GPS dzięki czemu złapanie pierwszego fix'a jest znacznie szybsze. W odpowiednich warunkach, nie w budynku, fix'a możemy złapać już w ciągu kilku sekund. To jest przydatne gdy jesteśmy na nowym terenie i chcemy szybko zlokalizować np. bankomat. Mapy Google mogą być wykorzystywane w innych programach co znacznie poszerza możliwości i zastosowanie. W budynkach GPS łapie dużo gorzej (chyba że jesteśmy na ostatnim piętrze) albo wcale.
Oprócz blokady ekranu mamy do dyspozycji blokadę telefonu przed niepowołanym dostępem. Z dostępnych metod blokowania mamy hasło, PIN i wzórWprowadzanie wzoru blokady telefonu. Odblokowujemy telefon i podajemy jedno z nich, w zależności od konfiguracji i dopiero wtedy uzyskujemy dostęp do pulpitu. Po pięciokrotnym złym podaniu kodu lub wzoru możliwość wprowadzenia jego jest blokowana na 20 sekund. Najszybciej i najwygodniej blokować wzorem. Rysujemy palcem wzór na łączący 9 kółek ułożonych w 3 rzędy po 3, jedne pod drugim.
Podoba mi się rozwiązanie zastosowane przy zarządzaniu zainstalowanym oprogramowaniem i uruchomionymi usługami. Widok w "menedżerze oprogramowania" jest podzielony na 4 sekcje: pobrane, wszystkie, na karcie i uruchomione. Jeśli uważamy że w danym momencie jest nam coś nie potrzebne to wyrzucamy to z pamięci. We właściwościach danego programu możemy oprócz samego odinstalowania zobaczyć ile zajmuje pamięci, ile zajmują pamięci jego dane, wyczyścić te dane (przydatne gdy chcemy zrestartować ustawienia), przenieść program na kartę (wg wbudowanego we Froyo mechanizmu, nie poprzez a2sd). Po za tym Android ma taką filozofię działania, że żadnego programu nie zamyka. Nawet jeśli wyjdziemy z niego do pulpitu, on działa w tle. Mało programów ma opcję wyjścia. To pozwala na szybkie uruchomienie po raz kolejny tego programu, ale działając w tle może zjadać baterię. W Markecie są różne programy do zabijania/zamykania nie potrzebnych procesów. Sam system ma również wsparcie dla developerów i genialne narzędzie o nazwie Android Device Bridge.
W Symbianie byłem przyzwyczajony do synchronizacji czasu przez NTP. Miałem do tego specjalny program. Tutaj jest to nie potrzebne ponieważ system sam synchronizuje czas. Oczywiście jest możliwość ręcznej modyfikacji, ale nigdy z tego nie korzystałem. Nie musiałem pamiętać również o zmianie czasu. Wszystko odbyło się automagicznie.
To co mnie denerwowało wcześniej w telefonach dotykowych to brak klawiatury fizycznej. Dodatkowo moją niechęć wzmógł LG Cookie, gdzie czasem trzeba było użyć większej siły aby zmusić do napisania znaku na ekranie. Technologia zastosowana w HTC sprawia, że ekran jest czasem zbyt czuły, ale to kwestia wyrobienia u siebie delikatności podczas naciskania. Klawiatura ekranowa działa w dwóch trybach, poziomo i pionowo. Dodatkowo ma trzy układy: telefoniczny (jak w zwykłych telefonach), łączone przyciski (dwie literki na jednym klawiszu) lub pełna klawiatura. Oczywiście jest możliwość włączenia przewidywania tekstu, nawet w pełnej klawiaturze. A jeśli nam to nie odpowiada, to można zainstalować inne klawiatury, z innymi metodami wprowadzania tekstu. Wystarczy zajrzeć do Marketu.
System posiada również wsparcie dla osób niedowidzących. Komórka może przeczytać nam SMSa, powiedzieć w której funkcji aktualnie się znajdujemy. Tak jak w klawiaturze synteza mowy ma budowę modułową. Jeśli nam się nie podoba głos z jakim mówi komórka, możemy wgrać inne oprogramowanie. Standardowe nie zachwyca jakością dźwięku.
Telefon przy moim jego użyciu wytrzymuje mniej więcej 2 dniSprawdzenie zużycia baterii. Możemy sprawdzić jakie aplikacje zużywają prąd i w jakim stopniu. Po wybraniu konkretnej aplikacji możemy podejrzeć ile czasu trwa działanie programu, jaki interfejs sieciowy zużywa najwięcej prądu, czas użycia procesora. Możemy sprawdzać różne konfiguracje i sprawdzać jak to wpływa na długość działania telefonu bez ładowania.


Trzeba napisać kilka słów o Android Markecie, głównym źródle oprogramowania na ten telefon. Pomysł przypomina repozytorium linuksowe. Aplikacje można instalować z telefonu jak i ze strony w pececie. Na stronie klikamy instaluj i za chwilę na komórkę wysyłany jest pakiet z aplikacją. Odinstalowanie wymaga już sięgnięcia po komórkę. Aplikacje możemy komentować i oceniać. Jeśli coś komentujemy widzą to tylko obywatele Polski. Więc możemy pisać po polsku.
Aplikacje w Markecie są darmowe i płatne. Często ta sama aplikacja występuję w tych dwóch formach. Jedna okrojona z funkcji, z reklamami i druga pełna, płatna. Ceny nie są specjalnie wygórowane. Od 2 zł do kilkunastu zazwyczaj. Nawigacje są za kilkaset złotych. Płatność się odbywa za pomocą karty płatniczej. Jeśli takiej nie posiadamy dobrym rozwiązaniem jest karta pre-paid. O takim rozwiązaniu już pisałem tutaj. Ja z powodzeniem płacę tą kartą i zakupiłem już kilka aplikacji. Google zapamiętuje dane Twojej karty i przyszłych zakupach nie musimy podawać danych karty. To trochę podejrzane, ale jako że to karta pre-paid i doładowuje ją tylko wtedy kiedy mam coś kupić więc nie martwię się o to.
Co do jakości samych aplikacji: Android to stosunkowo młody system operacyjnyAppBrain - lepsza wersja Android Marketu. Aplikacje są jeszcze nie wyrobione, to co ląduje w Markecie nie przechodzi żadnej weryfikacji. Często są to programy zbędne, ponieważ opcje jakie oferują można uzyskać z ustawień systemu, bez tego programu. Zdarza się, że jeden program ma kilka nazw i "żyje" w Markecie jako oddzielne produkty. Oczywiście zdarzają się perełki, ale większość to badziewie. Po za tym sam Android Market to bałagan delikatnie mówiąc. Aplikacje tego samego typu bywają porozrzucane po różnych kategoriach. Jeśli szukamy nowych aplikacji lepiej się posłużyć AppBrain'em który jest lepiej zorganizowany. To nakładka na Android Marketa.


HTC w tej kwestii standardowo olało użytkowników innych systemów niż Windows. Aplikacja HTC Sync mimo że jest napisana w Adobe AIR działa pod jedynie słusznym systemem. Ale mała strata. Pod Windows'em nie udało mi się zmusić programu do działania za pierwszym razem więc dałem sobie spokój. Z resztą pod Windą trzeba instalować sterowniki, aby telefon był widoczny, pod Ubuntu nic nie trzeba robić. Telefon w trybie debug i recovery jest widoczny bez żadnych sterów, potrzebny jest tylko program ADB z SDK Android.
ADB to doskonałe narzędzie. Dzięki niemu możemy zalogować się do Linuksa na komórce, zainstalować lub od instalować oprogramowanie na telefonie, reboot'ować komórkę, kopiować pliki z i na komórkę, forward'ować połączenia. Program działa w shellu, nie ma graficznego interfejsu, ale użytkownikom nie powinien sprawiać problemu, bo składnia jest prosta.
Brak jest aplikacji do zarządzania telefonem, jak na przykład zarządzanie kontaktami czy kalendarzem. Ale nic straconego. Wystarczy używać synchronizacji z Google i możemy swoje dane edytować z chmury, ale telefon jeśli ma dostęp do sieci automatycznie to zaktualizuje. Kontakty edytujemy w tutaj, a kalendarz tutaj. Na początku byłem sceptycznie do tego nastawiony, ale po zapoznaniu się z możliwościami takiego rozwiązania, szybko się na nie przerzuciłem. Nie musimy się ograniczać do synchronizacji Google z telefonem. Możemy do tego zaprzęgnąć Evolution, klient pocztowy z Ubuntu. Dzięki temu mamy wszędzie to samo i edytowanie danych w Evolution poprawie je w telefonie bezprzewodowo.
Jeśli chcemy łatwego zarządzania telefonem, pisania SMSów z komputera to polecam aplikacje EasySMS. Uruchamiamy ją na telefonie, ta tworzy serwer www na nim. Telefon podłączamy za pomocą kabla do komputera lub do naszej sieci WiFi i w przeglądarce wpisujemy adres IP komórki wraz z portem aplikacji web'owej. Dzięki temu obsługujemy aplikację SMSową ze zwykłej przeglądarki, a wiadomości do znajomych piszemy z klawiatury komputera co jest znacznie wygodniejsze. Z podobnych programów polecam Remote Web Desktop.
Przetrzymywanie danych w chmurze daje spore możliwości. Wystarczy że w Czytniku Google dodamy swoje ulubione kanały RSS i później za pomocą Google Reader na Androida czytamy newsy z tych kanałów na komórce w drodze do pracy czy szkoły. Tak samo jest z Mapami Google. Oznaczone miejsca gwiazdką są dostępne dla nas w komórce.
Udostępnianie Internetu z komórki też odbywa się bez problemu i bez żadnego oprogramowania. Czy to będzie USB teethering czy przenośni hot spot Network Manager zawsze poprawnie skonfiguruje połączenie i za chwilę możemy się cieszyć netem na laptopie. Na upartego możemy uruchomić udostępnianie połączenia nawet przez bluetooth. Instalacja serwerów FTP, SSH czy Samby na komórce pozwala jeszcze łatwiej wymieniać dane z telefonem. Połączenie bluetooth też nie stanowi problemu. Wszystko dzięki Google które jest Linux friendly, za co chwała im za to. Zastosowanie Linuksa na pokładzie telefonu daje bardzo duże możliwości komunikacji z komputerem.

Podsumowując telefon HTC Wildfire oceniam bardzo dobrze. Można się przyczepić do słabej rozdzielczości wyświetlacza (240x320), ale po dłuższym używaniu i zapoznaniu się z możliwościami telefonu przestało mi to przeszkadzać. Po zrootowaniu telefonu poznaje się dopiero prawdziwą moc zaklętą w tym urządzeniu. Polecam zrobienie tego każdemu, który świadomie korzysta z komputera a nie jest tylko użytkownikiem, który do perfekcji opanował klikanie w przeglądarce internetowej.
Telefonu z Androidem nie polecam osobie, która nie korzysta z usług Google, nie ma konta na Facebook'u bądź innym portalu internetowym. Jeśli chcesz mieć telefon do pisania SMSów, wykonywania połączeń i budzika, ten telefon jak każdy inny z Androidem jest Ci nie potrzebny. Jeśli lubisz mieć "kontakt z bazą" Wink to polecam jak nabardziej. A jeżeli do tego lubisz dostosowywać urządzenia tak aby pracowały tak jak ty tego chcesz, chcesz aby twój telefon był wyjątkowy, nie boisz się dużej liczby opcji do konfigurowania, polecam zrootować telefon. Możliwości ingerencji w oprogramowanie w telefonie są nieograniczone. Wie o tym każdy kto co dzień wstukuje słowo sudo w terminalu swojego komputera.
Spodobało Ci się? Udostępnij, przypnij, podziel się z innymi:

Simple Disqus Comments